Ostry dyżur
Przerwana kadencja profesor Ewy Helwich
O kulisach odwołania ze stanowiska konsultanta krajowego w dziedzinie neonatologii, przyszłości badań przesiewowych noworodków w kierunku ciężkiego wrodzonego niedoboru odporności (SCID) oraz zagrożonych szczepieniach przeciwko gruźlicy z prof. dr hab. n. med. Ewą Helwich, byłą konsultant krajową w dziedzinie neonatologii, rozmawia Iwona Dudzik
Prof. Ewa Helwich została niedawno odwołana z funkcji konsultanta krajowego, po 24 latach pracy. Wszystko zaczęło się od pilotażu nowego badania przesiewowego u noworodków w kierunku ciężkiego wrodzonego niedoboru odporności (SCID – severe combined immunodeficiency). Od września nowo urodzonym dzieciom do panelu badań przesiewowych w kierunku wrodzonych błędów metabolicznych dołączono test PCR z próbki krwi na bibule, który analizuje stężenie TRECs (T-cell receptor excision circles). To marker genetyczny wskazujący na niedobór limfocytów T. W czasie pobytu dziecka w szpitalu po urodzeniu odbywało się również szczepienie przeciwko gruźlicy (BCG). Tak było do chwili, gdy jedno z dzieci zostało zaszczepione, a kilka dni później wynik badania wykonanego w ramach pilotażu wskazał na ciężki niedobór odporności – czyli przeciwwskazanie do szczepienia. To uruchomiło serię wydarzeń, które zakończyły się dymisją i – jak twierdzi ekspertka – fałszywymi oskarżeniami.
Medical Tribune: Co dokładnie się wtedy wydarzyło?
Prof. Ewa Helwich: W listopadzie rozdzwonił się telefon. Lekarze z Rzeszowa pytali, co robić, bo u dziecka właśnie zdiagnozowano ciężki złożony niedobór odporności (SCID). Tymczasem kilka dni wcześniej, przed wypisem z oddziału noworodkowego, zostało ono zaszczepione przeciwko gruźlicy.
Właśnie wtedy dowiedziałam się, że trwa pilotaż badań przesiewowych w kierunku tego schorzenia. Pilotaż wdrożony bez zasięgnięcia opinii mojej jako konsultanta krajowego, a także krajowego konsultanta w dziedzinie immunologii klinicznej, dr hab. n. med. Sylwii Kołtan, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nic o nim nie wiedziałyśmy, więc nie miałyśmy szansy na wskazanie, że istnieje kolizja czasowa pomiędzy uzyskaniem wyniku badania przesiewowego a zaszczepieniem noworodka przeciwko gruźlicy.
Przypadek tego dziecka pokazał, że pilotaż został źle przygotowany. Szczepionkę podawano bez czekania na wynik badania przesiewowego w kierunku SCID, bo dziecko wypisywano ze szpitala w trzeciej dobie po urodzeniu, a wynik przychodził kilka dni później. Powinno być odwrotnie – ponieważ dla dziecka bez odporności szczepionka żywa, jaką jest BCG, może być zagrożeniem, więc wynik należałoby uzyskać przed szczepieniem.