A propos...
Cichosza
Danuta Pawlicka
W wielkim słowniku języka polskiego Polskiej Akademii Nauk nie znalazłam słowa „cichosza” i na pewno nie liczył na to poeta Michał Zabłocki, który wymyślił je w wierszu napisanym do odśpiewania przez Grzegorza Turnaua. Ale język piosenki opierającej słownictwo na licentia poetica nie przebił się do społeczeństwa i nie odebrał popularności odgrywanej na cmentarnej trąbce „Il Silenzio” („Cisza”) Niniego Rosso, włoskiego kompozytora jazzowego. Nie wniósł też przełomowego, czyli niepoetyckiego, pojmowania ciszy w życiu człowieka Kamil Bednarek, cudownie śpiewający o chwili bez harmidru: „Gdy anioły śpią w taką cichą noc”. Dopiero Andrzej Mogielnicki porzucił nostalgiczną wersję dla Krzysztofa Cugowskiego, a ten swoim mocnym głosem wyśpiewał: „Kończ, po co ten ciągły hałas/Sza, cicho sza, czas na ciszę”.
Tak, czas na ciszę, a jednak nie piosenkarze, ale buddyści pierwsi docenili wartość ciszy dla naszego zdrowia, chociaż dzisiaj przede wszystkim mówi się o jej antonimie – hałasie wywołującym w organizmie spustoszenie. Nieustanny warkot i pisk opon...
Czasami z hałasem o ciszę trzeba walczyć nie tylko zatyczkami do uszu, ale i demonstracjami, jak to już robią mieszkańcy sąsiadujący z wielkopolską Puszczą Zielonką. Przeszkadzają im orły bieliki, które uwiły gniazda na puszczańskich drzewach? Nie...