Ostry dyżur
Jaki będzie lekarz przyszłości?
Konrad Wojciechowski
Praca lekarza w dobie nowych technologii wymaga pogodzenia kompetencji medycznych i cyfrowych. Elastyczne podejście do wykonywanego zawodu oraz nieszablonowe myślenie w procesie diagnostycznym i leczniczym mogą okazać się kluczowym atutem lekarzy przyszłości
Lepsze narzędzia i technologie, nowsze leki, dostępniejsze terapie, a do tego niezbędne wsparcie robotów, czatów i aplikacji. Lekarze, kiedy przybywają na ratunek pacjentowi, mają do dyspozycji coraz potężniejszy arsenał narzędzi. Medycyna nie zwalnia tempa w postępie. Wczorajsze odkrycia ustępują dzisiejszym terapiom. Już nie wystarczy diagnozowanie chorób przy użyciu stetoskopu – są specjalistyczne aplikacje mobilne, takie jak np. eMPendium (baza leków z opisami, cenami i ich dostępem na rynku) bądź UpToDate (interaktywna ściągawka ze zbiorem artykułów medycznych, badań naukowych i wytycznych dla klinicystów), bez których trudno sobie wyobrażać pracę dzisiejszego lekarza.
Ten zawód będzie jeszcze ewoluował, co do tego nie ma wątpliwości. Niewiadomą pozostaje, w którą stronę pójdą zmiany i jak bardzo wzrosną oczekiwania pacjentów co do lekarskiej profesji. Uczelnie medyczne, które kształcą przyszłych specjalistów, mają świadomość, że lekarz musi rozwinąć wiele kompetencji: medycznych, cyfrowych, interpersonalnych.
– Stoimy przed nie lada wyzwaniem, ale też ogromną odpowiedzialnością uformowania młodego lekarza, który z jednej strony będzie humanistą, z drugiej – innowatorem, świetnie operującym nowymi technologiami, a dodatkowo wyrozumiałym i komunikatywnym partnerem dla pacjenta – wylicza przymioty lekarza doskonałego dr n. med. Marta Sobczyńska, dziekan Wydziału Medycznego Uczelni Łazarskiego w Warszawie.
Jak wychować pokolenie medyków, którzy, nabywając kompetencje cyfrowe, nie przepadną w wirtualnym świecie kosztem dobrego kontaktu z pacjentem? W jaki sposób dostosować współczesną edukację podczas permanentnej rewolucji technologicznej? Co w tym kierunku robią państwowe i niepubliczne uczelnie medyczne?
Studiować wirtualnie
Rewolucja cyfrowa nabrała rozpędu w czasie pandemii. Wprowadzane lockdowny nasiliły izolację społeczną, co dotknęło nie tylko polską gospodarkę, ale też edukację, w tym szkolnictwo wyższe. Pandemia minęła, zdalna edukacja wróciła do trybu stacjonarnego, jednak cyfrowe formy nauczania są nadal praktykowane, ponieważ trzeba iść z duchem czasu. A uczelnie medyczne nie chcą pozostawać w ogonie postępu.
– Niewątpliwie COVID-19 spowodował, że zaczęliśmy używać platform komunikacyjnych do prowadzenia zajęć – potwierdza prof. dr hab. n. med. Ewa Kwiatkowska, dziekan Wydziału Medycyny Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, gdzie w pracy ze studentami używana jest platforma e-learningowa Moodle.
Platforma oferuje ponad 3 tys. kursów z przedmiotów medycznych. Studenci mają dostęp do prezentacji, plików audio i wideo oraz innych zasobów edukacyjnych udostępnianych przez wykładowców. Mogą korzystać z nagranych wykładów i rozwiązywać testy online bez konieczności wizyty na uczelni. Każdy użytkownik Moodle posiada dostęp do indywidualnego konta i za jego pośrednictwem śledzi na bieżąco wyniki i postępy w nauce.
– Student zadaje pytania, a sztuczna inteligencja udziela odpowiedzi na podstawie wiedzy źródłowej z podręczników. Ta technologia przydaje się do trenowania sytuacji nagłych podczas wywiadu lekarskiego z pacjentem – dodaje prof. Kwiatkowska.
Wyjść poza bańkę kliniczną
Na uczelniach prywatnych też rozwija się umiejętności interpersonalne u studentów medycyny. Uniwersytet Andrzeja Frycza-Modrzewskiego w Krakowie już od pierwszego semestru wprowadził przedmiot Jak być lekarzem. Prowadzący omawiają ze słuchaczami specyfikę zawodu, opowiadają o roli empatii, tolerancji i światopoglądu w pracy lekarza.
Edukacja na krakowskiej uczelni jest dość nowatorska. Wprowadzono modułowy program nauczania. – Poczynając od pierwszych lat studiów, nie wykładamy osobno klasycznych przedmiotów: anatomii, fizjologii, histologii bądź elementów radiologii prawidłowej, tylko łączymy je w moduły. Przykładowo podczas pierwszego semestru studenci przerabiają materiał dotyczący budowy układu kostno-mięśniowego, a w drugim zaczynają od nauki funkcjonowania układu krążeniowo-oddechowego. Kiedy skończą poznawać działanie układu krążeniowo-oddechowego, kolejny przedmiot do zaliczenia to zajęcia z układu nerwowego. Kładziemy nacisk na połączenie wiedzy na temat struktur anatomicznych z tym, jak te struktury wyglądają i jak wpływają potem na fizjologię bądź na funkcjonowanie całego organizmu ludzkiego – objaśnia dr n. med. Janusz Ligęza, dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Andrzeja Frycza-Modrzewskiego w Krakowie.
W wyścigu po wiedzę teoria nie może wyprzedzać praktyki. Przyszli lekarze muszą zwłaszcza umieć leczyć. Wszystkiego nie dowiedzą się z podręczników. Student powinien zobaczyć pacjenta przed ukończeniem studiów, zrobieniem stażu podyplomowego i rozpoczęciem specjalizacji. – Współpracujemy z większością instytutów na terenie Warszawy i okolic. Nasi studenci mają okazję zobaczyć na własne oczy, jak wyglądają wysokospecjalistyczne procedury, np. w Szpitalu Zachodnim w Grodzisku Mazowieckim przyglądają się pracy na tamtejszym szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR)– oznajmia dr Sobczyńska z Uczelni Łazarskiego.
Łazarski zapewnia swoim studentom kontakt ze studentami ze wszystkich stołecznych uczelni medycznych oraz dodatkowe zajęcia w innych ośrodkach, np. w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym przy ul. Szaserów w Warszawie. – Dobrze jest wyjść z bańki klinicznej i zobaczyć cały system ochrony zdrowia: od publicznego dużego instytutu przez szpital miejski, powiatowy, po prywatne ośrodki. Przyjrzeć się, jak wygląda prywatne leczenie pacjentów i refundowane przez NFZ – dodaje dr Sobczyńska.
Doskonalić praktykę
Rozwijanie kompetencji miękkich, czyli komunikacji lekarza z pacjentem opartej na empatii, ma uświadomić przyszłym medykom, że nowe technologie nie zastąpią relacji interpersonalnych w gabinecie lekarskim. Tak jak aplikacja medyczna ani żaden chatbot nie wezmą odpowiedzialności za decyzje dotyczące zdrowia lub życia pacjenta.
– Zawód lekarza, pielęgniarki albo diagnosty laboratoryjnego jest dość szczególny z uwagi na potrzebę posiadania umiejętność radzenia sobie ze stresem. W codziennej praktyce poddawani jesteśmy różnego rodzaju presji. Dlatego naukę przy wsparciu nowych technologii trzeba wykorzystywać w bardzo umiejętny sposób, proporcjonalnie do rzeczywistych potrzeb kształcenia. Zajęcia na uczelni z wykorzystaniem technik immersyjnych (np. przeprowadzanie operacji w warunkach wizualizacji trójwymiarowej) to rodzaj symulacji, gdzie wszelkie błędy uchodzą. Studenci muszą jednak mieć świadomość, że w praktyce lekarskiej każda pomyłka rodzi konsekwencje; realne, nie wirtualne – podkreśla dr hab. n. med. Robert Zymliński, dziekan Wydziału Lekarskiego i kierownik Kliniki Intensywnej Terapii Kardiologicznej w Instytucie Chorób Serca Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Dr hab. Zymliński wspomina czasy, kiedy sam studiował. To była analogowa epoka, analogowa nauka. – Przesiadywaliśmy w bibliotekach, a nawet tam nie było dostępu do wystarczającej ilości książek. Zdobycie wiedzy stanowiło duże wyzwanie. Teraz mamy internet, nowoczesną bibliotekę, a w niej dużo pomocy naukowych i wiele miejsca do spokojnej, wręcz wyizolowanej pracy – porównuje dr hab. Zymliński.
