Dostęp Otwarty

Słowo wstępne

Słowo wstępne

prof. dr hab. n. med. Dariusz Moczulski

Redaktor Naczelny

Small moczulski prof pn (9) opt

prof. dr hab. n. med. Dariusz Moczulski

Większość chorych, których przyjmuję w poradni, odwiedza jeszcze kilku innych specjalistów. Każdy z nich przepisuje leki na narząd, którym się zajmuje. Substancje stosowane w leczeniu jednego narządu z reguły wpływają niekorzystnie na pozostałe. Przy braku dobrej koordynacji leczenia przez jednego lekarza, co jest powszechne w Polsce, postępowanie terapeutyczne wygląda jak przeciąganie liny. Jeden lekarz zleca lek, a drugi go odstawia. Jeden zleca lek A, drugi zamienia go na lek B. Każdy postępuje właściwie z perspektywy dziedziny, którą się zajmuje. Pacjent często dziwi się, że lekarstwo zlecone przez jednego lekarza po kilku dniach jest odstawiane przez innego. Specjalista staje się z czasem bezkompromisowy i zapomina o innych dyscyplinach medycyny. Zajmowanie się jednym narządem niesie za sobą wiele pokus wygodnego życia. Na przykład, gdy chory zgłasza nam liczne dolegliwości, a my nie mamy czasu ani ochoty tym się zajmować, zwracamy mu grzecznie uwagę, aby z pozostałymi chorobami zgłosił się do innego specjalisty. Choć postępowanie takie jest kuszące, nie służy ono choremu. Lekarze zajmujący się leczeniem jednego narządu prześcigają się w przepisywaniu jak największej liczby leków. Chorzy z reguły lepiej oceniają doktora przepisującego dużo lekarstw niż tego, który przepisuje ich mało. Czasami słyszę od moich pacjentów w poradni nefrologicznej pytanie: „To nie przepisze mi pan żadnego leku na nerki?”. Przy kilkunastu substancjach farmakologicznych zleconych często przez innych specjalistów jedynym logicznym postępowaniem, jakie mi pozostaje, jest odstawienie kilku z nich. Jak już na pewno kiedyś wspominałem, marzy mi się rodzaj paszportu z pięcioma pozycjami na leki. Przy przepisaniu szóstego lekarz musiałby napisać specjalne uzasadnienie albo odstawić jeden z pięciu przepisanych wcześniej. Pomysł oczywiście jest utopijny, bo już same medykamenty „na uszczelnianie naczyń” i „pamięć” zapełniłyby tę listę, ale pięknie jest mieć marzenia. Dobrze by było, aby między lekarzami zakończyła się konkurencja, kto przepisze więcej lekarstw, a zaczęła rywalizacja, kto w jak najbardziej rozsądny sposób przepisze ich mniej.

Tematem obecnego numeru „Medycyny po Dyplomie” jest przełom nadciśnieniowy. Zagadnienie to nie jest rzadkością wśród pacjentów przyjmowanych w trybie nagłym do szpitala, dlatego warto zapoznać się z artykułem, w którym przedstawiono aktualny stan wiedzy oraz zalecane sposoby postępowania.