Dostęp Otwarty

Słowo wstępne

Słowo wstępne

prof. dr hab. n. med. Dariusz Moczulski

Redaktor Naczelny

Small_moczulski_prof-pn_(9)_opt

prof. dr hab. n. med. Dariusz Moczulski

Największą sztuką w medycynie jest właściwe rozpoznanie. Aby je postawić, należy najpierw wykonać badanie podmiotowe i przedmiotowe, a następnie badania dodatkowe. Diagnozę stawiamy zawsze z pewnym prawdopodobieństwem, ponieważ tak naprawdę w medycynie nie ma czegoś takiego jak 100% pewność. Im dokładniej zbierzemy wywiad i zbadamy chorego, tym większe szanse, że nasze rozpoznanie będzie prawidłowe. Prawdopodobieństwo to wzrasta również wraz z liczbą wykonanych badań dodatkowych oraz czasem poświęconym na obserwację. Niestety nie zawsze można wykonać wszystkie badania dodatkowe. Zazwyczaj nie ma też nieograniczonego czasu na obserwację chorego. Sprowadza się to do wizyty pacjenta w gabinecie lekarskim lub wizyty domowej oraz zaopatrywania chorego na izbie przyjęć czy w szpitalnym oddziale ratunkowym. Wymienione ograniczenia bywają przyczyną niewłaściwego rozpoznania i błędnej decyzji, np. o odesłaniu do domu na dalsze leczenie w warunkach ambulatoryjnych. Jeżeli w najbliższych dniach nastąpi zgon chorego, stajemy się zwierzyną łowną dla jego rodziny i wynajętych przez nią prawników. W takiej sytuacji z nadzieją czekamy na opinię biegłego. Może się jednak okazać, że to właśnie on wyliczy nam wszystkie badania dodatkowe, które można było zlecić, aby zwiększyć prawdopodobieństwo właściwego rozpoznania. Co zrobić, aby uniknąć zarzutów, że nie przeprowadziliśmy kolejnego badania, co w konsekwencji spowodowało śmierć pacjenta? Należy zastanowić się, jakie są najczęstsze przyczyny nagłego zgonu. Z dotychczasowych spraw, które rozpatrywałem jako biegły, wynika, że należą do nich zawał mięśnia sercowego i pęknięcie tętniaka aorty. Warto zatem wykluczyć na izbie przyjęć przynajmniej najczęstsze choroby będące przyczyną nagłego zgonu u każdego pacjenta – nawet wtedy, gdy skarży się on jedynie na „ból małego palca u nogi”. Trzeba więc sprawdzić stężenie troponiny we krwi, wykonać EKG, a najlepiej (jeśli jest taka możliwość) USG jamy brzusznej. Niewykonanie tych badań naraża nas na poważne oskarżenia, jeżeli pacjent umrze w ciągu kilku najbliższych dni. Do tego wszystkiego istnieje także realne ryzyko, że powołany do oceny biegły może doszukiwać się np. związku między bólem małego palca u nogi a zawałem mięśnia sercowego, bo w medycynie, jak w kinie, wszystko jest możliwe.

Tematem obecnego numeru „Medycyny po Dyplomie” jest postępowanie po ukąszeniu przez węża. Zbliżają się wakacje i może pojawić się konieczność naszej interwencji w takim przypadku. Niestety nasza wiedza na ten temat opiera się częściej na mitach niż faktach. Warto to zmienić.