Wywiad z ekspertem

Rekonstrukcje kończyn chronią przed amputacją

O walce o to, aby pacjent wyszedł z oddziału na własnych nogach, z dr. n. med. Ryszardem Szumniakiem z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej Instytutu Onkologii w Gliwicach rozmawia Wojciech Skowroński.

Adres do korespondencji:

e-mail: rszumniak@wp.pl

OpD: Na jakiego rodzaju rekonstrukcje po resekcjach nowotworowych w obrębie kończyn pozwala współczesna medycyna?


Dr Ryszard Szumniak:
W przypadku zaawansowanych miejscowo nowotworów wykonujemy w naszej klinice najczęściej rekonstrukcje z użyciem technik mikronaczyniowych. Wynika to z wielkości ubytku poresekcyjnego i charakterystyki miejsca biorczego. Oczywiście stosujemy również techniki lokalne, ale ponieważ mówimy o nowotworach miejscowo zaawansowanych, płaty z sąsiedztwa najczęściej są niewystarczające do skutecznego zaopatrzenia rozległego ubytku poresekcyjnego i zachowania funkcjonalności kończyny. Należy podkreślić, że z powodu względnie słabego unaczynienia kończyny dolnej, zwłaszcza w zakresie podudzia i stopy, zabiegi te są często bardzo wymagające.


OpD: O jakim stopniu zaawansowania nowotworów mówimy? Kiedy podejmujecie się zabiegu?


R.S.:
Rozmawiamy o nowotworach, których zaawansowanie miejscowe stawia nas często na granicy pomiędzy amputacją i próbą zachowania kończyny (ryc. 1). W naszej praktyce problem dotyczy najczęściej mięsaków o lokalizacji kończynowej, gdzie amputacja nie może być traktowana jako błąd, ale staramy się dołożyć wszelkich starań, by zachować kończynę, oczywiście przy zachowaniu radykalności zabiegu resekcyjnego. Zdarza się niekiedy, że brak kadrowych i technicznych możliwości szpitala stawia lekarzy i chorego przed trudną decyzją. Jeśli zatem możemy w naszym ośrodku wykonać radykalną onkologicznie resekcję nowotworu z jednoczasową rekonstrukcją z zastosowaniem technik mikrochirurgicznych, takie rozwiązania proponujemy. Mówimy zatem o zachowawczych operacjach, które polegają na resekowaniu nowotworu bez rekonstrukcji lub z rekonstrukcją części kończyny, a nie o amputacji, choć to ostatnie rozwiązanie nie jest błędem chirurgicznym. Jak wspomniałem, wszystko zależy od możliwości danego ośrodka i odpowiedniego wyszkolenia personelu medycznego.