Felieton

Co gryzie profesora Wciórkę?

Jacek Wciórka

Prof. Jan Jaroszyński opowiadał nam kiedyś, jak dociekliwa żurnalistka próbowała uzyskać jego opinię na temat zdrowia psychicznego głośnego w tamtym czasie zielarza i jasnowidza ojca Czesława Klimuszki. Odpowiedź była krótka: „Nie badałem”.

Wiele lat wcześniej inny znany koryfeusz psychiatrii podjął próbę psychopatologicznej interpretacji życia i duchowości kilku postaci historycznych, wśród nich dwóch uznanych za święte, widząc w nich przypadki schizophrenia paradoxalis socialiter fausta.

Nieco później kilku psychiatrów i psychopatologów ekspresji zainicjowało proces pośmiertnej interpretacji dzieła Edmunda Monsiela jako „rzadkiego przypadku talentu wyzwolonego przez schizofrenię”, choć nikt go nigdy nie badał, nie leczył ani o żadne leczenie nie zabiegał, a znana wtedy biografia artysty okazała się, z biegiem czasu, nader uproszczona i tendencyjna.

Nie tak dawno temu u masowego zabójcy Breivika zdiagnozowano po dokładnym badaniu schizofrenię, by potem radykalnie zweryfikować to rozpoznanie w obliczu gniewnych reakcji publiczności. Konsekwencją tego było skazanie i wieloletnie więzienie.