Na ważny temat

Będą marsze i demonstracje

O sytuacji młodych lekarzy po tym jak Ministerstwo Zdrowia niemal zlikwidowało rezydentury w stomatologii z lek. dent. Michałem Dudzińskim, przedstawicielem młodych dentystów, członkiem Komisji Młodych Lekarzy NIL, wiceprezydentem Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii i doktorantem Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, rozmawia Iwona Dudzik.

MTS: Po burzy, jaką wywołało znaczne zredukowanie rezydentur w stomatologii, resort zapowiedział, że sytuacja poprawi się podczas jesiennej kwalifikacji. Czy te słowa uspokajają młodych lekarzy?


Lek. Michał Dudziński:
Nie uspokajają, ponieważ ze strony ministerstwa nie padły żadne konkrety. Są tylko dwa miejsca rezydenckie, trudno żeby było dużo gorzej. Nasze środowisko wciąż wysyła apele o zwiększenie liczby miejsc, odpowiedzi jednak brak.


MTS: MZ tłumaczy, że miejsc rezydenckich jest tak mało, bo wojewodowie zgłosili zapotrzebowanie tylko na cztery rezydentury. Zapewne dlatego, że w poprzednim postępowaniu przyznano 71 rezydentur, czyli dokładnie tyle, ile chcieli wojewodowie.


M.D.:
Wiem od konsultantów, że zgłaszali do wojewodów większe zapotrzebowanie niż tylko na cztery rezydentury. Na przykład z dziedziny protetyki w województwie mazowieckim złożone zostało zapotrzebowanie na dwa miejsca rezydenckie, a przyznano dwa w trybie wolontariatu. Nawet jeśli wojewodowie sami zmniejszyli podane przez konsultantów liczby i do ministerstwa wystąpili tylko o cztery miejsca ze stomatologii dziecięcej, faktem jest, że ministerstwo jeszcze je obcięło i finalnie przyznało tylko dwa. Nie znam lekarza, który nie byłby tym zszokowany.


MTS: Kto zdaniem młodych lekarzy odpowiada za te cięcia?


M.D.:
Kluczową rolę odgrywa Ministerstwo Zdrowia, które w planie finansowym przeznacza środki na rezydentury. Jeśli ich nie zwiększy, sytuacja się nie poprawi. Uważamy, że nie tylko powinno być więcej miejsc rezydenckich, lecz należy je lepiej opłacać. Sam minister Radziwiłł, kiedy jeszcze był w Naczelnej Radzie Lekarskiej, postulował, by rezydenci zarabiali dwie średnie krajowe, a specjaliści trzy.


MTS: Niektórzy uważają, że stomatologów nie brakuje, więc nie ma potrzeby finansowania tego kształcenia jako deficytowej specjalności z publicznych pieniędzy.


M.D.:
W Polsce mamy odpowiednią liczbę stomatologów, dlatego nie postulujemy zwiększania liczby miejsc na studiach. Kłopot dotyczy braku specjalistów z poszczególnych dziedzin stomatologii. Specjaliści stanowią tylko 21 proc. wszystkich dentystów, przy czym 62 proc. z nich jest w wieku powyżej 50 lat. Jest zatem ogromna potrzeba kształcenia, aby za kilkanaście lat miał kto kompetentnie leczyć ludzi.