Streszczenie

Jestem zaszczycona, że mogę tu wystąpić i podzielić się z Państwem pewnymi przemyśleniami na temat narastającej epidemii cukrzycy. W pewnych kwestiach, o których będę mówić, udaje się nam osiągnąć postęp, ale w innych musimy stać się znacznie aktywniejsi.
W ciągu najbliższych 25 minut cukrzyca zostanie rozpoznana u 80 osób, a więc u jednej co 18 sekund. Jedną z tych osób może być członek waszej rodziny, dziecko albo mężczyzna siedzący obok w metrze, którym jeździcie każdego ranka do pracy. Cukrzyca – wszyscy wiemy, czym jest ta choroba.Dla wielu z nas jest to problem, którym zajmujemy się zawodowo przez całe życie. Niestety, w dziedzinie cukrzycy do zrobienia pozostało jeszcze tak wiele, że pracy starczy dla wielu pokoleń.
Moim największym marzeniem byłoby stanąć tu przed Państwem, trzymając w ręku probówkę z magiczną zawartością – podobnie jak zrobił to Jonas Salk, kiedy ogłosił opracowanie szczepionki przeciwko polio – i móc powiedzieć, że znaleźliśmy lekarstwo na cukrzycę, że American Diabetes Association (ADA) wypełniło swoje zadanie, że nasza misja dobiegła końca. Udało się nam uwolnić ludzi od cukrzycy i wszystkich związanych z nią problemów.
Ostatnio jednak częściej mam dwa nawracające koszmary senne. W jednym widzę długie rzędy ludzi, wszystkich chorych na cukrzycę, którzy wstukują swoje nazwiska do ogromnej komputerowej bazy danych. Wypełniają kwestionariusz, a następnie pobierają listę badań laboratoryjnych, które muszą wykonać przed 3-minutową konsultacją przez telefon lub za pomocą poczty elektronicznej.
Tym, którzy mają szczęście, uda się porozmawiać z żywą osobą. Bardziej pechowi dostaną tylko automatyczną odpowiedź bardzo inteligentnego programu, który pozwoli im wybrać między różnymi opcjami. To coś podobnego do automatycznego biura linii lotniczych, tylko zamiast głosu pytającego, czy chcemy uzyskać informację o dostępnych połączeniach, zostaniemy zapytani, czy potrzebujemy modyfikacji dawki insuliny lub modyfikacji diety.
Mój drugi koszmar jest tak naprawdę rzeczywistością. To opowieść o wiosce, w której chorzy na cukrzycę kupują na spółkę jedną fiolkę z insuliną, a potem każdy chory dostaje swój udział: 20 jednostek, zaledwie tyle, aby przeżyć i jakoś funkcjonować.
Skąd wzięły się te koszmary? Wszystko zaczęło się od nagłówka w dzienniku New York Times: „Cukrzyca i jej straszne żniwo niepostrzeżenie urastają do miana kryzysu: wraz ze znacznym wzrostem liczy przypadków w Nowym Jorku zwiększają się też obawy dotyczące przeciążonego systemu opieki zdrowotnej”. Dzięki temu nagłówkowi zrozumiałam na nowo, przed jak ogromnym problemem stajemy w związku ze wzrostem liczby chorych na cukrzycę, oraz w jaki sposób ten trend wpłynie na tak wiele osób, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie.
Dlaczego New York Times, jedna z najbardziej prestiżowych gazet na świecie, napisał, że mamy do czynienia z kryzysem, epidemią, bezprecedensową liczbą nowych przypadków cukrzycy?

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (1 MB)