Temida u ginekologa

Przyczynienie = ograniczenie odpowiedzialności

adw. Agnieszka Nicia-Pelczarska

Kancelaria Adwokacka w Łodzi

Adres do korespondencji: adw. Agnieszka Nicia-Pelczarska, Kancelaria Adwokacka w Łodzi; e-mail: agnieszka.nicia@adwokatura.pl

  • Przyczynienie się poszkodowanego – podstawa do wyłączenia lub zmniejszenia odpowiedzialności sprawcy
  • Czy podczas porodu noworodek bądź jego matka mogli się przyczynić do powstania trwałego uszczerbku na zdrowiu dziecka? Opis sprawy


Małoletni powód Adam Śródka, reprezentowany przez swoją matkę Ewę Śródkę, pozwał szpital i jego ubezpieczyciela o zadośćuczynienie oraz rentę, ponieważ jego zdaniem wskutek niewłaściwie przeprowadzonego porodu jest niepełnosprawny. Ciąża przebiegała prawidłowo. Dolegliwości wystąpiły w trzecim trymestrze. Sześć tygodni przed wyznaczonym terminem porodu ciężarna miała mocno opuchnięte nogi. Pacjentka co tydzień zgłaszała się do gabinetu ginekologa, który wykonywał niezbędne badania kontrolne, w tym kardiotokografię (KTG). Nie stwierdzono w nich żadnych nieprawidłowości. W 39 tygodniu ciąży matka powoda w ciągu jednego tygodnia przybrała na wadze około 5 kg. Miała silne obrzęki i odnotowano u niej wzrost ciśnienia. Z tego powodu 23 grudnia 2008 roku lekarz Antoni Tracz skierował ciężarną do szpitala. Wykonano tam badania laboratoryjne, ultrasonograficzne oraz zapisy KTG i pomiary ciśnienia krwi. Po analizie wyników badań pacjentkę wypisano na święta do domu. Termin porodu wyznaczono na 2 stycznia 2009 roku. Po świętach kobieta zgłosiła się do lekarza, skarżyła się na dolegliwości bólowe w obrębie podbrzusza oraz opuchliznę nóg. Lekarz skierował ją do szpitala.

Ewa Śródka została przyjęta do szpitala 5 stycznia 2009 roku, była wówczas w 41 tygodniu ciąży. Czuła się źle. Stwierdzono u niej obrzęki, żylaki i dolegliwości bólowe w okolicy podbrzusza. Nie występowały jednak objawy sugerujące rozpoczęcie akcji porodowej, nie odnotowano skurczów macicy ani rozwarcia szyjki macicy. Kobieta została zatrzymana na oddziale położniczym. Wykonano badanie krwi, moczu i KTG. Nie stwierdzono odchyleń od normy. Ponownie obliczono termin porodu, który powinien przypaść na 5 stycznia 2009 roku. W dniu 6 stycznia trzykrotnie wykonano u niej badanie KTG w godzinach: 4.03, 15.03 oraz 20.28. W pierwszym z zapisów odnotowano zawężoną oscylację czynności serca płodu, co mogło być związane ze snem dziecka lub wpływem przyjmowanych leków. W kolejnym zapisie KTG (o godzinie 15.03) stwierdzono tachykardię płodu, która mogła być objawem rozpoczynającej się infekcji wewnątrzmacicznej lub innej choroby matki (np. nadczynności tarczycy). Ze względu na otrzymany wynik pacjentka powinna być poddana ścisłej obserwacji. Ostatni zapis KTG (o 20.28) był prawidłowy. Następnego dnia o godzinie 5.07 wykonano u pacjentki badanie KTG, którego zapis był w normie. Po obchodzie lekarskim kobieta dowiedziała się, że podjęto decyzję o wywołaniu u niej porodu drogami natury. Miał go nadzorować lekarz ginekolog Edward Panek. O godzinie 9.10 pacjentce podano kroplówkę z oksytocyną. Ciężarna zaczęła odczuwać silne skurcze. Dziesięć minut później (o 9.20) odstawiono kroplówkę, którą ponownie podłączono o godzinie 9.30. Wykonano kolejny zapis KTG (o godzinie 09.37). Położna obecna przy pacjentce była zaniepokojona wynikiem badania, mimo to o 9.45 odłączono kardiotokograf. Pacjentka wstała i zaczęła chodzić. Pękł pęcherz płodowy, odpłynął jasny płyn owodniowy.