Dostęp Otwarty

Zasady praktyki

Praca orzecznika ZUS – fakty i mity

Lek. med. Szymon Bogusławski

Z-ca Głównego Lekarza Orzecznika I Oddziału ZUS w Poznaniu

Zakład Ubezpieczeń Społecznych to instytucja, o której nie myśli się w sposób obojętny. Przez jednych żarliwie krytykowana, dla innych jedyne materialne wsparcie w czasie choroby lub starości. Tym razem jednak, nie wdając się w tego rodzaju spory, przyjrzyjmy się jej pracy od środka, oczyma naszych kolegów lekarzy, dla których stanowi ona miejsce pracy. Dla niektórych jest to miejsce pracy podstawowe, dla innych jedno z wielu. Ci drudzy pracują tu tylko w niektóre dni tygodnia, czasem wyłącznie popołudniami. Są osobami w różnym wieku, czasem ze świeżo uzyskaną specjalizacją, której posiadanie jest wymagane do zatrudnienia. Są też osoby z większym stażem pracy, a nawet takie, które oprócz pensji pobierają już z ZUS-u emeryturę.

Lekarze trafiają do ZUS-u w różny sposób, często zachęceni czyjąś osobistą relacją, czasem z ogłoszenia, czasem zatrudniając się „tylko na przeczekanie”, jednak zostają na wiele lat. Wiele osób przyciąga stabilizacja finansowa w państwowej firmie niepodlegającej kaprysom koniunktury na rynku medycznym. Na pewno jednak nie jest to praca dla każdego.

Fakt 1

Pierwszą niespodzianką, która spotyka rozpoczynającego pracę orzecznika, jest ilość dokumentacji, z jaką ma się tu do czynienia. Wbrew pozorom nie jest to dokumentacja wewnętrzna ZUS-u. Dzisiejszy ZUS jest skomputeryzowany, przyjazny dla klienta, a procedury znacznie uproszczone i przejrzyste. To sami ubezpieczeni, przychodząc po orzeczenie, nieraz są przekonani o tym, że ilość przechodzi w jakość. Przynoszą wszystkie dokumenty, które mają w domu. Czasem są one pedantycznie uporządkowane, czasem w wielkim nieładzie. Choćby nawet ktoś przywiózł dokumenty taczką, orzecznik musi sobie z nimi poradzić. Z czasem nabiera się sprawności w operowaniu dużą ilością dokumentacji, aż posiądzie się umiejętność błyskawicznego wyszukiwania użytecznych informacji. Wtedy zaczyna się doceniać argumenty uzasadniające wydawane orzeczenie, które się tam znajdują.

Fakt 2

Inne ważne cechy lekarza orzecznika to spostrzegawczość, krytycyzm w ocenie wywiadu i wyników badania przedmiotowego oraz umiejętność wyciągania właściwych wniosków. Trzeba umieć szybko podjąć i uzasadnić niezależną decyzję. Czasem bardzo różną od tego, co na temat stanu swojej sprawności myśli osoba badana. To właśnie możliwości wykonywania pracy, a nie choroba sama w sobie, decydują o treści orzeczenia. Tego rodzaju sprzeczności często stawiają lekarza orzecznika w sytuacji konfliktowej. Jej opanowanie wymaga wielkiego taktu, kultury osobistej i profesjonalizmu. Podobne sytuacje spotyka się czasem w poradni, gdy pacjent np. próbuje wymusić wydanie jakichś skierowań, zaniepokojony o stan swojego zdrowia (lub wartość orzeczniczą swojej kartoteki!).

Mit 1

Od dawna pokutującym mitem orzecznictwa jest rzekomy konflikt w zakresie oceny stanu zdrowia pacjenta przez lekarza leczącego i przez orzecznika. Są ubezpieczeni, którzy chętnie wykorzystaliby nawet drobne rozbieżności tych ocen i zarzucili, zwykle temu ostatniemu, niekompetencję. Zapominają jednak, że nawet lekarz rodzinny lub leczący specjalista, który skrupulatnie opisuje choroby w zaświadczeniu o stanie zdrowia, nie jest zobowiązany do podejmowania oceny orzeczniczej. Ocena ta odbywa się na podstawie stanu sprawności organizmu, i to w aspekcie odniesienia do wywiadu zawodowego, który lekarz leczący zna najczęściej tylko pobieżnie. Lekarz orzecznik z kolei odnosi się z reguły z szacunkiem do pracy leczącego kolegi, nie dyskutując z ubezpieczonym na temat prowadzonego leczenia lub wykonanych badań. Nawet kontrolując zwolnienia chorobowe, orzecznik nigdy nie kwestionuje potrzeby ich wystawienia, a ustala jedynie czasem wcześniejszą datę odzyskania zdolności do pracy przez ubezpieczonego, tj. od dnia następującego po badaniu orzecznika ZUS.

Mit 2

I kolejny mit: wpływ ZUS-u, jako płatnika świadczeń, na decyzje orzecznicze. Ten wpływ nie istnieje. Lekarz orzecznik jest niezależną instancją orzekającą, która nie byłaby wiarygodna, gdyby jakikolwiek szczebel administracji ZUS-u mógł zmienić jej orzeczenie. Osoba niezadowolona z treści orzeczenia ma zawsze jednak prawo odwołać się do II instancji, którą stanowi komisja lekarska.

∗∗∗

Na koniec chyba najważniejsze pytanie: czy ta praca może dawać satysfakcję. I odpowiedź: może. I nie jest to wyłącznie typowa satysfakcja urzędnika, któremu udało się uporządkować kawałek polskiej rzeczywistości, ani zadowolenie prawnika z wygranej sprawy. Wiemy dobrze, że mimo całego postępu medycyny, lekarz nie zawsze może dać pacjentowi zdrowie. Jednak często nie sama utrata zdrowia jest największym zmartwieniem chorego, ale mogąca z niej wynikać degradacja społeczna lub niemożność zapewnienia bytu materialnego sobie i swojej rodzinie. Uczestnicząc w istotny sposób w procesie przekazywania konkretnej osobie środków niezbędnych do życia, lekarz stoi nadal w samym centrum własnego powołania do służenia społeczeństwu swoją pracą i wiedzą medyczną. ■