Dostęp Otwarty

Inwestycje

Jaki jest przepis na remont generalny?

Wojciech Skowroński

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Sosnowcu dobiega końca trwający ponad cztery lata remont kapitalny. Mimo wielu niedogodności, nie zaniechano przyjmowania pacjentów. – Przy odpowiedniej logistyce to możliwe – twierdzi dyrekcja szpitala.

Sosnowiecki szpital ma już 25 lat, a więc przeprowadzenie kapitalnego remontu stało się koniecznością. W czasie przygotowań pojawiały się opinie sugerujące wyburzenie budynku, co według niektórych wyliczeń byłoby tańsze niż kapitalny remont, ale placówka to przecież historia tego regionu. Przed laty nazywany był szpitalem górniczym, a widniejące na drzwiach tablice informowały, że każdy oddział został wybudowany i wyposażony przez inną kopalnię węgla kamiennego.

Te argumenty przeważyły.

Small 01 wp 20130516 006 opt

Ryc. 1. Widok ogólny Centrum Urazowego po remoncie.

Najpierw kompleksowej modernizacji poddano środkowe moduły na całej wysokości budynku, zawierające najważniejsze instalacje szpitala (ryc. 1).

– Zależało nam na nowej infrastrukturze wodnej, kanalizacyjnej czy energetycznej. Stare rozwiązania drogo nas kosztowały, a zatem koszty eksploatacji budynku były wysokie. Jest to główny powód uruchomienia tej procedury – mówi Iwona Łobejko, dyrektor szpitala im. św. Barbary w Sosnowcu.

Small 02 wp 20140217 09 03 4 opt

Ryc. 2. Pokój pielęgniarek.

Small 03 kardiologia sala pa opt

Ryc. 3. Sala pacjentów.

Na razie wyremontowano osiem oddziałów (ryc. 2, 3).

Pozostały jeszcze trzy piętra.

– Na początku wyłączaliśmy trzy kondygnacje, a zatem tylko pacjenci przebywający w salach znajdujących się bezpośrednio nad i pod prowadzonym remontem odczuwali dyskomfort. Taki przebieg prac był możliwy, gdyż w szpitalu przebywa zwykle ok. 600 pacjentów, co stanowi zaledwie 2/3 naszych możliwości. Te ograniczenia w przyjmowaniu chorych przełożyły się na trzy wolne piętra i nie były wynikiem prowadzonego remontu, ale brakiem dodatkowego kontraktu z NFZ. Paradoksalnie więc ta sytuacja pozwoliła na wspomnianą organizację pracy. W tej chwili nie możemy już przenosić całych odcinków, ponieważ nie dysponujemy wolnymi piętrami, więc realizujemy plan polegający na częściowym zamknięciu oddziałów. W jednej części korytarza przebywają chorzy, a w drugiej, za zabezpieczonymi drzwiami, trwa remont – dodaje Iwona Łobejko.

Wyremontowane już, klimatyzowane trzy- i dwuosobowe sale wyposażone są w łazienki przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Ściany oddziałów pokryto okładziną odporną na uderzenia i łatwą do utrzymania w czystości. Okna w pokojach chorych wychodzą na południe, więc w trosce o mniejsze nasłonecznienie zamontowano w nich specjalne filtry.

– W pokojach jest dużo okleiny drewnianej, a łóżka nie przypominają tradycyjnych, szpitalnych. Wszystko po to, by pacjent w tej domowej stylistyce szybciej dochodził do zdrowia – dodaje dyr. Łobejko.

Prowadzenie tak dużego remontu byłoby łatwiejsze bez obecności pacjentów, ale trudno wyobrazić sobie zamknięcie na ten okres największego w regionie centrum urazowego, przyjmującego rocznie ponad 200 tys. chorych i dysponującego rozbudowanym SOR-em. Ponadto nieudzielający świadczeń szpital generowałby straty. – Zarabiamy przecież głównie dzięki kontraktowi z NFZ, te pieniądze w dużej części też przeznaczamy na remont – komentuje dyr. Łobejko.

Aby pogodzić przyjmowanie pacjentów z remontem, szpital przyspieszył wykonywanie niektórych procedur diagnostycznych i badań. Pacjenci szybciej odbierają też wyniki i szybciej opuszczają szpital. A co na to lekarze?

– Przez cały okres prac remontowych nie zdarzyła się sytuacja zmuszająca nas do zaniechania udzielania świadczeń. W czasie przenoszenia oddziałów spełniane były wszystkie wymagania dotyczące higieny i ryzyka zakażeń. Było to możliwe dzięki dobrze działającemu w naszym szpitalu zespołowi kontroli zakażeń. Oczywiście zdarzają się uciążliwości związane z hałasem, ale te głośne prace odbywają się w godzinach przedpołudniowych i wczesnopopołudniowych, gdy pacjenci w większości nie śpią – mówi dr Tadeusz Bold, naczelny lekarz szpitala.

Jaki jest zatem przepis na remont?

– Na początku trzeba opracować każdy szczegół. Najpierw ustawiliśmy pion w postaci wspomnianych modułów i dalej poruszaliśmy się jak przy budowlach z klocków – wypinaliśmy stare elementy, dokładaliśmy nowe i w ten sposób ułożyliśmy scenariusz działań. Oczywiście nie obyło się bez drobnych pomyłek. Kiedy przygotowywaliśmy plan dla poszczególnych oddziałów, nefrologię zaprojektowaliśmy na trzech piętrach i dopiero szczegółowe plany modernizacji tuż przed rozpoczęciem remontu wskazały na ten błąd. Na szczęście zorientowaliśmy się w ostatniej chwili – wspomina dyr. Łobejko.

Niespodzianki przygotowali także sami pacjenci, ukradkiem torujący sobie drogę na papierosa.