Dostęp Otwarty

Zagranica

Wielka Brytania: Ochrona zdrowia bez osób spoza Unii Europejskiej

Jerzy Dziekoński

Nowe przepisy imigracyjne, które od przyszłego roku wejdą w życie w Wielkiej Brytanii, mogą spowodować w ochronie zdrowia ekonomiczną katastrofę – ostrzegają przedstawiciele Royal College of Nursing.

Nowe przepisy dotyczą przede wszystkim najmniej zarabiających pracowników. Obywatele krajów spoza UE, którzy od przynajmniej sześciu lat pracują w Wielkiej Brytanii i nie przekroczyli progu zarobkowego 35 tys. funtów rocznie, zostaną deportowani. Jak przewidują specjaliści, zaostrzone prawo imigracyjne może przerzedzić szeregi pielęgniarek w Zjednoczonym Królestwie. Spowoduje to chaos w całym systemie ochrony zdrowia, nie tylko w środowisku personelu medycznego. Dlaczego? Generujący coraz wyższe koszty NHS (National Health Service) będzie musiał wyłożyć dziesiątki milionów funtów na rekrutację nowych pracowników, którzy zastąpią osoby deportowane.

RCN apeluje do Home Office (ministerstwo spraw wewnętrznych) o wyłączenie zawodu pielęgniarki z nowych przepisów i ponowne rozpatrzenie progu zarobkowego.

Według wyliczeń specjalistów, jeżeli rząd nie zmieni reguł, już w przyszłym roku problem dotknie niemal 3,5 tys. pracujących na Wyspach pielęgniarek spoza UE. Rekrutacja nowych będzie kosztowała 20 mln funtów. Ale na tym nie koniec. Do 2020 roku trzeba będzie znaleźć już niemal 30 tys. pielęgniarek i pielęgniarzy. Koszty tego przedsięwzięcia urosną do 179 mln funtów!

– Nowe przepisy uderzą w NHS i spowodują chaos we wszystkich dziedzinach opieki zdrowotnej. W czasie, kiedy rośnie presja na placówki ochrony zdrowia, Wielka Brytania przekornie wprowadza prawo utrudniające zatrudnienie pracowników spoza granic kraju – przestrzega dr Peter Carter, sekretarz generalny RCN. – NHS wydał miliony funtów, zatrudniając pielęgniarki z zagranicy, żeby zapewnić bezpieczny poziom kadry. Wygląda na to, że te pieniądze zostaną wyrzucone w błoto. Odesłanie pracowników, którzy funkcjonowali w systemie od sześciu lat, oznacza utratę osób doświadczonych i rozpoczęcie procesu rekrutacji oraz nauki od nowa. To kompletnie nielogiczne.

Kiedy przedstawiciele rządu zapewniają, że nowe przepisy pozwolą na pozostanie w kraju najlepszym pracownikom, którzy zatrudnieni są na stałe, komentatorzy wytykają im pewną niekonsekwencję. Jeremy Hunt, minister zdrowia, zamierza bowiem ograniczyć wydatki NHS na wynagrodzenia agencji pracy tymczasowej. Już w czerwcu wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające wysokość godzinowej stawki dla lekarzy i pielęgniarek zatrudnianych przez pośredników, a nie placówki ochrony zdrowia. Problem w tym, że kiedy tysiące pracowników opuści Wyspy, trzeba będzie wyłożyć grube miliony, żeby zapłacić agencjom rekrutacyjnym za znalezienie zastępstw. Ponadto, patrząc na kadrowe problemy innych krajów, nie ma gwarancji, że uda się znaleźć wystarczającą ilość pracowników w krajach UE, którzy zastąpią rzesze doświadczonych pielęgniarzy i pielęgniarek.

Przedstawiciele rządu tłumaczą, że pracodawcy od 2011 roku mieli czas na przygotowanie się do nowych przepisów i zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników z wymaganym progiem dochodowym. Premier David Cameron jasno określił cel nowego prawa imigracyjnego – zmniejszenie zależności Wielkiej Brytanii od pracowników spoza UE.

Ponadto stworzono wyjątki dla zawodów, które są na Wyspach szczególnie pożądane, jednak niezależny Imigracyjny Komitet Doradczy nie widzi pielęgniarek na tej liście.

Dodatkowo, jak zapewniają przedstawiciele Home Office, obecnie w trakcie kształcenia na Wyspach Brytyjskich jest rekordowa liczba pielęgniarek.