Dostęp Otwarty

Absolwenci

Zła kwalifikacja do odbywania specjalizacji

Dr n. med. Bartosz Urbański

Przewodniczący KML WIL

Small bartosz urbanski   arc opt

Dr n. med. Bartosz Urbański

Zapewne wielu z was złożyło ostatnio podanie o rozpoczęcie specjalizacji w upragnionej dyscyplinie medycznej. Potwierdza to nie tylko spory ruch na korytarzach odpowiednich urzędów wojewódzkich, ale również mnóstwo postów na portalach społecznościowych oraz rozmowy kuluarowe. Przez cały październik trwało postępowanie konkursowe, w którym brane są pod uwagę różne kryteria w zależności od trybu odbywanej specjalizacji. Są to m.in. liczba zdobytych punktów z LEK i LDEK, punkty za PES, tytuł naukowy, opublikowane prace badawcze itd. Wygrają najlepsi, a reszcie pozostanie jak co roku tryb odwoławczy.

Niewydolny i niesprawiedliwy

Obecny system kwalifikacji do odbywania specjalizacji jest w mojej ocenie bardzo niewydolny i niesprawiedliwy. Nie pozwala na efektywne wykorzystanie wszystkich dostępnych miejsc akredytowanych, a sam proces rekrutacji budzi szereg wątpliwości. Ustawodawca co roku wprowadza zmiany w systemie w nadziei, że polepszy jego funkcjonowanie.

Jednym z fundamentalnych i najbardziej podstawowych elementów potrzebnych do odbywania specjalizacji jest miejsce szkoleniowe, tzw. miejsce akredytowane. Aby dana jednostka mogła szkolić przyszłych specjalistów, musi posiadać odpowiednie zaplecze kadrowe i sprzętowe. Musi wykonywać ściśle określoną liczbę procedur medycznych na najwyższym poziomie. W polskich warunkach taka jednostka najczęściej ma podpisany kontrakt z NFZ i w ramach jego realizacji szkoli się przyszłą kadrę medyczną.

Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się o karze finansowej (33 mln zł) nałożonej na krakowski Szpital Uniwersytecki za to, że w operacjach onkologicznych brali udział chirurdzy ogólni, a nie lekarze z podspecjalizacją chirurgii onkologicznej. Od razu nasuwa się pytanie, w jaki sposób mają się wykształcić chirurdzy onkolodzy, jeśli szpital za takie operacje nie otrzyma zapłaty z publicznych pieniędzy NFZ??? Od lat istnieje w tej kwestii konflikt interesów, którego nie udaje się rozwiązać. Dodatkowo bulwersuje fakt, iż te 33 mln zł to zapłata za wykonane operacje, a więc najpierw zapłacono, by następnie odebrać. Przecież to są środki ze składek płaconych przez chorych właśnie na wypadek np. konieczności poddania się zabiegowi chirurgicznemu. W ten sposób można „za darmo” leczyć w każdym szpitalu, a zadłużone placówki spłacą samorządy. Podobny mechanizm obowiązuje w przypadku realizacji świadczeń z pakietu onkologicznego, co spowodowało zachowanie ponad 170 mln zł w kasie funduszu zdrowia przy jednoczesnym zadłużeniu i braku bilansowania finansowego większości szpitali onkologicznych.

To nie jest nowoczesne zarządzanie

Czy tak ma wyglądać nowoczesne zarządzanie w polskiej ochronie zdrowia? Z pewnością nie, panie ministrze!

Ciekawe i intrygujące wydarzenie można zauważyć ostatnio w sprawie szkolenia specjalizacyjnego z medycyny rodzinnej. Fakt istotnego zwiększenia liczby rezydentur z tej właśnie dyscypliny nie poprawił dostępności do szkolenia specjalizacyjnego. Dlaczego? Ano dlatego że jednocześnie zmieniono wymagania odnośnie do akredytacji miejsc szkoleniowych i od teraz placówka, która nie ma poradni podstawowej opieki zdrowotnej, nie może szkolić lekarzy. Tak też się wydarzyło w Wielkopolsce, gdzie zlikwidowano kilkanaście miejsc szkoleniowych i nakazano osobom szkolącym się poszukanie w ciągu dwóch tygodni nowego miejsca. Tylko dzięki sprawnej koordynacji działań lekarzy z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia i Wielkopolskiej Izby Lekarskiej udało się zachować ciągłość szkolenia. Oznacza to, że pieniądze przeznaczone na dodatkowe rezydentury wrócą do ministra zdrowia, a liczba szkolących się będzie mniejsza. Na szczęście uproszczona została procedura starania się o miejsca szkoleniowe. Wykreślono też niektóre pozycje z listy wymagań dla podmiotu leczniczego. Odtąd nie trzeba już mieć biblioteki i rzutnika. Najbardziej powinni ucieszyć się specjalizanci z dziedzin dentystycznych, gdzie trudno było znaleźć gabinet z biblioteką.

Światełko w tunelu

Pewną nadzieję dają dane statystyczne. W latach 2008-2014 liczba lekarzy i lekarzy dentystów specjalistów wykonujących zawód wzrosła z 94 851 do 111 026 (17 proc.), a liczba miejsc szkoleniowych we wszystkich dziedzinach medycyny z 31 336 do 37 498 (20 proc.). Pomimo tych wyraźnych tendencji zwyżkowych Polska pozostaje krajem o największej liczbie pacjentów przypadających na jednego lekarza w Unii Europejskiej.

Kolejnym krokiem do uproszczenia procedury akredytacyjnej było wprowadzenie artykułu 19f ust. 2 pkt 5 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, zgodnie z którym zmieniono wymóg dotyczący liczb lekarzy specjalistów, jakich powinna zatrudniać jednostka ubiegająca się o akredytację do szkolenia specjalizacyjnego. Obecnie taka jednostka może zatrudniać tylko jednego specjalistę w danej dziedzinie medycyny, podczas gdy dotychczas warunkiem pozytywnej decyzji akredytacyjnej było zatrudnienie minimum dwóch. Wprowadzono też szczegółowe wymagania względem podmiotów leczniczych ubiegających się o pozwolenia na szkolenie specjalistów, które zapisano w poszczególnych, nowych programach specjalizacji. Pozwoli to zdywersyfikować wymagania w zależności od specjalizacji, a tym samym jest szansą na zwiększenie liczby podmiotów szkolących lekarzy.

Pytania lub sugestie tematów kolejnych artykułów można wysyłać na adres bartosz.urbanski@wco.pl