Dostęp Otwarty

Zarządzanie

Specyficzny, pediatryczny triaż

Urszula Ludwiczak

Na SOR w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku wprowadzono system wstępnej segregacji medycznej pacjentów – triaż.

– Od wprowadzenia tego systemu nie ma odwrotu. Zresztą jest on stosowany na oddziałach ratunkowych od dawna, tylko nie był dotąd nazwany, nie były sprecyzowane obowiązujące kryteria. Ale personel medyczny zawsze dokonywał takiej selekcji. Na SOR dorosłych trafia zazwyczaj kilkuset pacjentów w ciągu doby, u nas jest ich 100-200. Żaden szpital nie ma takiego personelu, aby w tym samym czasie wszystkim potrzebującym udzielić pomocy – mówi dr n. med. Witold Olański, kierownik SOR w UDSK w Białymstoku.

Wprowadzenie triażu na dziecięcym oddziale ratunkowym jest jednak trudniejsze niż na oddziałach dla dorosłych. – Pomijając nagłe zdarzenia i wypadki, dorośli mają głównie problemy z układem krążenia, a dzieci głównie ze strony układu oddechowego. Dlatego trzeba wprowadzić inne kryteria, bo to, co można stosować u dorosłych, u dzieci wygląda inaczej – dodaje dr Olański.

Zastosowany na SOR UDSK triaż jest oparty o system Manchester z własną modyfikacją.

Po zgłoszeniu na SOR UDSK pielęgniarka lub ratownik medyczny oceniają stan pacjenta i określają stopień pilności badania lekarskiego, a wszystko dokumentują w Karcie Wstępnej Oceny Pacjenta (w wersji papierowej i elektronicznej). Na tej podstawie pacjent kwalifikowany jest do jednej z kategorii, oznaczonych kolorem czerwonym, żółtym lub zielonym.

Pacjent i jego rodzice czy opiekunowie otrzymują informację o przydzielonej kategorii i maksymalnym czasie oczekiwania na badanie lekarskie. Jednocześnie po zarejestrowaniu pacjenta w systemie (wyjątkiem są pacjenci z kategorii czerwonej, gdzie priorytetem są czynności ratujące życie) informacja o ustalonym stopniu pilności badania trafia do lekarza. Każdy pacjent jest także przypisywany do konkretnego lekarza i pielęgniarki, którzy ewentualnie korygują stopień pilności wstępnego badania lekarskiego (tzw. retriaż).

System już działa, ale jak przyznaje dr Olański, potrzeba czasu na jego dopracowanie. Zajmie to zapewne rok-dwa.