Dostęp Otwarty

Nasze publikacje

Każdy neurolog musi być internistą

O interdyscyplinarności i sile doświadczenia z prof. dr. hab. med. Adamem Stępniem, kierownikiem Kliniki Neurologicznej WIM w Warszawie, rozmawia Olga Tymanowska

Small stepien adam002 x opt

prof. dr hab. med. Adam Stępień

MT: Czy można powiedzieć, że „Neurologia” pod pana redakcją to książka ważna?


Prof. Adam Stępień:
Myślę, że tak. Książka stała się już obowiązującym podręcznikiem do nauki neurologii i przygotowania się do egzaminu specjalizacyjnego. Można zatem powiedzieć, że została doceniona i rekomendowana przez środowisko neurologiczne. A o to niełatwo, bo opracowań z zakresu neurologii jest sporo. W większości są to jednak tłumaczenia podręczników anglojęzycznych. Natomiast te pisane przez naszych, polskich ekspertów są najczęściej opracowaniami monograficznymi przeznaczonymi dla zupełnie innego odbiorcy. Ideą tej książki było stworzenie monografii, która byłaby z jednej strony użyteczna w praktyce klinicznej, a z drugiej strony służyła do nauki neurologii przez młodszych kolegów. Chcieliśmy także, by książka była pomocna zarówno dla kolegów internistów, jak i lekarzy innych specjalności. Dlatego też wiedza w tym podręczniku jest szersza niż w książkach, które do tej pory były dostępne na rynku.

W podręczniku poza klasycznymi opisami chorób zaprezentowano również kierunki najnowszych badań w neurologii, tak aby można było zrozumieć postęp, jaki się dokonuje obecnie w naukach neurologicznych, a zmieniło się praktycznie wszystko. Wprowadzenie nowych technik diagnostyki niezobrazowanej, w tym trzyteslowego rezonansu magnetycznego, traktografii, a także metod neuroobrazowych typu PET, zmieniło nasze rozumienie jednostek chorobowych i znacząco poszerzyło możliwości diagnostyczne. Konsekwencją było pojawienie się nowych kryteriów rozpoznawania i nowe opisy chorób. W związku z tym stare podręczniki, nie tylko z lat 80., ale także te z 2000 roku, są niewystarczające, gdyż poza diagnostyką, poza wywiadem, badaniami dodatkowymi zmienił się całkowicie model terapii. Chociażby wprowadzenie do leczenia udaru mózgu tkankowego aktywatora plazminogenu. A jeszcze 20 lat temu było to leczenie eksperymentalne z wąskim oknem czasowym, z bardzo ostrymi kryteriami włączenia. Dzisiaj już te metody są szerzej stosowane i o tym właśnie mówimy w książce. Nasze obecne doświadczenia są już zupełnie inne.


MT: Wiedza zawarta w podręczniku jest oparta na faktach klinicznych i wynikach badań, a z drugiej strony poparta jest ogromnym doświadczeniem autorów praktyków, którzy na co dzień zajmują się chorobami, o których piszą.


A.S.:
Siłą tego podręcznika jest połączenie faktów klinicznych z praktyczną wiedzą. Do współpracy zaprosiliśmy wielu wybitnych specjalistów z wiodących polskich klinik i instytutów, którzy poza wiedzą teoretyczną wprowadzili do tego podręcznika własne doświadczenie. Inną wartością, bardzo cenną, są zdjęcia kliniczne i zestawienia tabelaryczne. Jest to nie do przecenienia, szczególnie dla lekarzy, którzy pracują w mniejszych ośrodkach i nie mają szansy zbyt często spotykać się z wieloma, szczególnie rzadszymi, przypadkami klinicznymi.

Do tej pory nie mieliśmy podręcznika, który obejmowałby tak szeroko dziedzinę neurologii, a z drugiej strony tak dokładnie i praktycznie wskazywał na sposób postępowania w wielu chorobach neurologicznych. Kiedyś trzeba było sięgać do licznych monografii, często wycinało się z gazet interesujące opracowania, by skorzystać z nich w sytuacjach budzących wątpliwości. Dziś już nie musimy tego robić. Wszystko jest w jednym miejscu. Owszem, jest to obszerna książka, prawie 2 tys. stron, ale można sięgnąć do niej w każdej chwili i znaleźć rozwiązanie dylematów klinicznych, z którymi każdy lekarz zmaga się w swojej praktyce.

Podręcznik omawia całe spektrum chorób – od urazów okołoporodowych i zaburzeń rozwojowych układu nerwowego po neurogeriatrię. Szczegółowo przedstawiono choroby często spotykane w praktyce klinicznej. Jest też mowa o rzadszych chorobach, jak np. porfirie. Dzięki temu podręcznik jest dedykowany wszystkim lekarzom, zarówno specjalistom z dziedziny neurologii, jak i lekarzom zajmującym się innymi pokrewnymi dziedzinami medycyny.


MT: Znajdziemy rozdziały, których inne książki nie mają, np. neurotoksykologię.


A.S.:
Ze świecą szukać w polskim piśmiennictwie monografii na ten temat, a przecież coraz częściej lekarz ma do czynienia z zatruciami. Ze względu na młodych kolegów wiele miejsca poświęcono wiedzy na temat neuroanatomii, neurofizjologii, które też dynamicznie się rozwijają. Książka ma wymiar interdyscyplinarny. Dlaczego to takie ważne? Neurologia dzisiaj jest nie tylko samodzielnym nurtem naukowym, lecz jest zasilana z innych nauk. Dla przykładu interna bardzo obszernie weszła do diagnostyki neurologicznej i do leczenia. Dziś każdy neurolog musi być też internistą – można powiedzieć, że historia zatoczyła koło i neurologia przy zachowaniu swojej odrębności powróciła do interny. Bo nie można prowadzić chorego neurologicznie, nie znając interny. To samo dzieje się z innymi naukami, np. z hematologią. Obserwujemy mnóstwo powikłań hematologicznych w obrębie układu nerwowego. Pierwsze decyzje podejmuje już neurolog, niekoniecznie czekając na decyzję konsultanta z danej dziedziny.


MT: A z drugiej strony również lekarz internista musi mieć jak najszerszą wiedzę z różnych dziedzin. Tego typu bogate opracowanie pomaga również internistom, a także lekarzom innych specjalności.


A.S.:
Czytelnik znajdzie rozdziały poświęcone objawom neurologicznym w wielu jednostkach chorobowych: w chorobach tkanki łącznej, w endokrynopatiach, w cukrzycy czy chorobach serca. Ale nie tylko. Mając takich pacjentów, nie trzeba od razu decydować się na konsultację, która może być trudno dostępna. Pokazujemy, jak prowadzić chorych z udarem mózgu i migotaniem przedsionków, przedstawiamy zasady włączania leków przeciwkrzepliwych u chorych z ciężkimi zespołami otępiennymi. Omawiamy standardy leczenia pacjentów z przetrwałym otworem owalnym czy innymi wadami serca oraz z wadami układu naczyniowego, obciążeniami układu sercowo-naczyniowego, czynnikami ryzyka, zespołem metabolicznym czy przewlekłym niedokrwieniem mózgu. Dotyczy to również stwardnienia rozsianego, metod jego diagnostyki i współcześnie obowiązującego leczenia. W podręczniku lekarz znajdzie także zasady postępowania w przypadku najczęstszych sytuacji klinicznych, jak bóle i zawroty głowy. To są zagadnienia, z którymi lekarz POZ i internista spotykają się niemal codziennie.

Staraliśmy się, by wiedzę podać przystępnym językiem, tak aby każdy lekarz mógł z niej skorzystać. Nie jest to hermetyczny podręcznik dla jednej specjalności, ale nowoczesne źródło rzetelnej wiedzy dla wszystkich lekarzy, którzy spotykają się ze schorzeniami neurologicznymi. Ukazanie interdyscyplinarności neurologii jest chyba największą wartością tego podręcznika. Zależało mi, by neurolog, który będzie do niego sięgał, miał poczucie, że nie można się skupić tylko na wąskim temacie, np. na SM, udarze mózgu, chorobach pozapiramidowych. Dzisiaj jest to niemożliwe, bo w każdej z tych chorób mogą pojawiać się objawy innej jednostki. Jeszcze do niedawna była tendencja do tworzenia ośrodków monojednostkowych chorobowo. Uważam to za błędne. Dziś wiemy, że lekarze, zwłaszcza pracujący w dużych ośrodkach, w których są pacjenci z różnymi jednostkami chorobowymi, muszą mieć książkę, która będzie im pokazywała z jednej strony bardzo wąski zakres wiedzy specjalistycznej, ale również inne, nie mniej ważne jednostki chorobowe. A to wszystko byśmy mogli mieć jak najszerszy dostęp do współczesnej wiedzy medycznej.