Dostęp Otwarty

Zagranica

Stany Zjednoczone: Co dalej z Obamacare?

Jerzy Dziekoński

Mimo że zniesienie Obamacare, czyli Affordable Care Act (ACA), było sztandarowym hasłem w kampanii Donalda Trumpa, wiele wskazuje na to, że program na razie nadal będzie funkcjonował. Republikanie nie mają bowiem nic do zaoferowania w zamian.

Obamacare to jedno z najważniejszych osiągnięć administracji Baracka Obamy. Program z jednej strony wprowadził obowiązek ubezpieczeniowy, z drugiej umożliwił wykup polis ubezpieczeniowych dla 22 mln najuboższych Amerykanów. Nic dziwnego, że był solą w oku Donalda Trumpa, kandydata opozycyjnej partii. Kiedy jednak republikanie dopięli swego i było już jasne, że Trump zasiądzie w Białym Domu, okazało się, że przyszłość Obamacare nie jest taka oczywista, jak obiecywał prezydent elekt w trakcie kampanii. Zniesienie obowiązku ubezpieczeniowego i programu subsydiów miało nastąpić zaraz po ogłoszeniu ewentualnego zwycięstwa. Zwycięstwo jest faktem, a Obamacare działa nadal.

Oficjalnie Donald Trump złagodził swoje stanowisko po rozmowie z ustępującym prezydentem Barackiem Obamą. Amerykańskie media wskazują jednak inną przyczynę – otóż wyborcy Trumpa, paradoksalnie, masowo korzystają z państwowego dofinansowania przy zawieraniu polis zdrowotnych.

Media pokusiły się nawet o zestawienie ilości dotowanych polis w stanach, które zdecydowały o wygranej Trumpa. Tylko na Florydzie prawie 1,6 mln polis wykupiono w ramach Obamacare. W Teksasie – niemal 1,1 mln, w Północnej Karolinie 550 tys., w Georgii 508 tys., w Pensylwanii 337 tys., w Michigan 288 tys., w Missouri 254 tys., w Tennessee 228 tys., w Południowej Karolinie 208 tys., w Wisconsin 201 tys.

Donald Trump obiecywał też, że ustawa Obamacare zostanie zastąpiona nowym programem – lepszym i tańszym. Kłopot w tym, że na razie republikanie takiego programu nie mają. Co prawda przedstawili plany reform kilka miesięcy temu, był to jednak ledwie szkic, a nie szczegółowe rozwiązania. Poza tym, jak wskazują komentatorzy, nawet gdyby plany zmian konserwatystów były dopięte na ostatni guzik, i tak nie opłacałoby się Amerykanom ich wprowadzenie. Z trzech powodów: po pierwsze plany ubezpieczeniowe byłyby mniej korzystne, po drugie – z programu mogłoby skorzystać mniej osób i po trzecie – likwidacja Obamacare oznaczałaby, że na marginesie systemu ochrony zdrowia natychmiast znalazłoby się 10, jeśli nie 20 mln obywateli.

I jeszcze jeden fakt: jeśli Obamacare zostałaby wymazana, oznaczałoby to, że firmy ubezpieczeniowe ponownie mogłyby odmówić ubezpieczenia osób, które już chorują. Zniesienie Obamacare jest równoznaczne z powrotem klauzuli dotyczącej pre-existing conditions i powrotem do dyskryminacji osób chorujących przewlekle.

Z drugiej strony, zaraz po zwycięstwie Donald Trump zaznaczył, że zapisy ACA dotyczące tej kwestii pozostawiłby w mocy. Podobnie jak podpięcie pod ubezpieczenie rodziców uczących się i studiujących dzieci do 26. r.ż..

Największym zagrożeniem dla Obamacare jest nominacja na ministra zdrowia Toma Price'a, kongresmena z Georgii, który jest zagorzałym przeciwnikiem ustawy. Price od początku torpedował jej zapisy w kongresie i składał wnioski o jej uchylenie. Zdaniem wielu amerykańskich komentatorów, jeżeli zmiany dotyczące Obamacare zostaną wprowadzone, nastąpi to nie wcześniej niż w 2018-2019 roku. W sumie było ponad 50 bezskutecznych prób uchylenia ustawy w obu izbach parlamentu. Obamacare obroniła się również dwukrotnie w Sądzie Najwyższym. Tak więc Donaldowi Trumpowi nie będzie łatwo wywiązać się przedwyborczych obietnic.