Dostęp Otwarty

Kontrowersje

Antyszczepionkowcy żyją dzięki zaszczepionym rodzicom

O walce z bezprawiem i szykanowaniem w internecie z lek. Dawidem Ciemięgą, rezydentem pediatrii na oddziale dziecięcym Szpitala Miejskiego w Tychach, rozmawia Katarzyna Redmerska

Small profilowe big opt

lek. Dawid Ciemięga

MT: Jakiego typu hejt obrano w stosunku do pana?


Lek. Dawid Ciemięga:
Przyjęto strategię masowego wystawiania mi negatywnych recenzji jako lekarzowi, aby ogólna ocena budowana przez rodziców moich pacjentów uległa obniżeniu. Dokładnie to samo robiono w stosunku do kilku innych znanych lekarzy. Był to przejaw złośliwości, a ludzie działali w zmowie, na co mam dowody w postaci zapisów rozmów osób nawołujących do – jak to określiły – „zrobienia mu opinii”. I choć jasno widać, że recenzje tych osób nie mają związku z moją codzienną pracą, to jednak nie możemy (do sądu idę tylko ja we własnej sprawie, ale namawiam innych, aby reagowali właśnie w ten sposób) dłużej tolerować, aby internetowi hejterzy mogli bezkarnie wpływać na czyiś wizerunek budowany latami, nieważne, czy jest to lekarz, czy przedsiębiorca, takie opinie muszą być związane z pracą, jaką ten wizerunek buduje.


MT: Na YouTube opublikował pan krótki film, w którym wyjaśnia swoją postawę i informuje, że występuje na drogę prawną. Jaki był odzew?


D.C.:
Ogromny, z racji mojej pozamedycznej działalności. Zajmuję się ochroną przyrody w Polsce i na świecie, współpracuję z wieloma organizacjami przyrodniczymi, jestem też członkiem wielu takich organizacji, prowadzę też kanał na YouTube jako muzyk i przyrodnik, więc miałem możliwość dotrzeć do dużego grona odbiorców, ale nie spodziewałem się, że tak wiele osób będzie pisać do mnie e-maile, esemesy i nie tylko mnie wspierać, ale też mi pomagać. Są to darmowe porady prawne od prawników, Porozumienie Rezydentów zaoferowało pomoc finansową na wypadek kosztów związanych z prawnikami, pomagano mi również w identyfikacji hejterów. Bardzo to doceniam i dziękuję wszystkim.

Dawid Ciemięga sprzeciwił się opiniom rozpowszechnianym przez ruch antyszczepionkowy, który głosił, że przerwa w zasilaniu urządzeń chłodniczych, skutkująca czasowym zaprzestaniem chłodzenia, zrobiła ze szczepionek śmiertelną truciznę. Opublikował na swoim Facebooku rzeczowe wyjaśnienie, tłumacząc, że zarzuty nie mają uzasadnienia. Napisał, że „1. Sytuacja była spowodowana awarią w dostawie prądu w wyniku nawałnic, a nie umyślnym działaniem, i nie dotyczyła całego kraju, a tylko niektórych miejscowości. 2. Szczepionki po wyłączeniu lodówek nie były narażone na gwałtowne zmiany temperatury. 3. Szczepionka, która pozostawała w wyłączonej lodówce, nie stała się śmiertelnym zagrożeniem dla pacjentów, a z racji małych wahań temperatury i krótkiego czasu przerwania chłodzenia prawdopodobieństwo utraty skuteczności i bezpieczeństwa jest bardzo małe, ponadto po otrzymaniu takiej szczepionki pacjent może sprawdzić poziom przeciwciał, aby upewnić się, czy szczepienie było skuteczne. I najważniejsze – mimo oficjalnej procedury przechowywania szczepionek w temp. 2-8°C dopuszczalne są sytuacje szczególne, jak np. w Afryce, gdzie wykazano skuteczność i bezpieczeństwo podawania niektórych szczepionek przechowywanych w wyższych temperaturach, niż podaje producent”.

Wypowiedź rozzłościła oponentów, rozpoczynając falę hejtu. Lekarz postanowił walczyć o swój dobry wizerunek w sądzie.

MT: Myśli pan, że złożenie pozwu może cokolwiek zmienić?


D.C.:
Chcę pokazać, że nikt nie może się czuć anonimowy w internecie, a każdy, kto będzie próbować oczernić lekarza lub zniszczyć jego wizerunek, będzie się musiał liczyć z konsekwencjami swojego działania. Chciałbym również, aby inni lekarze wiedzieli, że w takich sytuacjach nie powinno się być biernym i że mamy do dyspozycji narzędzia, aby walczyć z pomówieniami i agresją w sieci.


MT: Ruch antyszczepionkowy przybiera na sile. W czym widzi pan tak dużą jego popularność?


D.C.:
Jednym z głównych powodów jest możliwość przystąpienia do grona ludzi, wśród których znajduje się zrozumienie i poparcie dla własnej osoby i poglądów. Czytając rozmowy antyszczepionkowców na forach i profilach FB, widzę, że wiele z tych osób wypowiada się w sposób bardzo wulgarny i obraźliwy w stosunku nie tylko do lekarzy, firm farmaceutycznych, całego świata medycznego, ale również w stosunku do polityków i znajdują tam poparcie wśród innych, co daje poczucie akceptacji. Niektóre osoby z ruchu antyszczepionkowego, które miałem okazję bliżej poznać, to rodzice szukający winnych za choroby swoich dzieci – i nie zawsze chodzi o powikłania po szczepieniu. Takie powikłania oczywiście są i my, lekarze, o nich wiemy – mimo że próbuje mi się wmówić, że ja temu zaprzeczam, choć nigdy nie wypowiadałem się na temat NOP.


MT: Antyszczepionkowcy przekonują, że po szczepionkach można zachorować na autyzm.


D.C.:
Rozpowszechniane są również poglądy, że wirusy nie istnieją, a my, lekarze, w zmowie z koncernami farmaceutycznymi nie tylko szczepimy ludzi przeciwko nieistniejącym wirusom, lecz również przemycamy w szczepionkach np. pałeczki autyzmu lub nanocząsteczki, dzięki którym możemy z ludzi zrobić zdalnie sterowane cyborgi – zapewniam, że w sieci są pseudonaukowe serwisy temu poświęcone, a sam temat przedstawiono w czasie konferencji antyszczepionkowej zorganizowanej niedawno w Polsce. Sytuacja staje się bardzo poważna, ponieważ już pojawiają się sygnały o pacjentach, którzy odmawiają leczenia, bo są przekonani, że np. HIV nie istnieje. To się dzieje naprawdę w XXI wieku.


MT: Odnotowano wyraźny wzrost liczby zachorowań na odrę i krztusiec. Jest to niewątpliwie pokłosie antyszczepionkowych działań. Jak z tym walczyć?


D.C.:
Myślę, że wielu antyszczepionkowców żyje dziś tylko dlatego, że oni lub ich rodzice zostali kiedyś zaszczepieni.

W niektórych krajach użyto prawnych rozwiązań, bo sytuacja wymykała się spod kontroli. W perspektywie będzie to dotyczyć również innych krajów. Nie sądzę, aby pomogła edukacja i tłumaczenie ludziom podstawowych pojęć z zakresu biologii lub fizjologii.


MT: Chyba lekarz powinien edukować rodziców, w dużym stopniu bowiem taki stan wynika z niewiedzy.


D.C.:
To system edukacji na poziomie szkoły podstawowej i średniej powoduje, że ludzie nie mają pojęcia o świecie, w którym żyją, i jest coraz gorzej, skoro tysiące osób twierdzą, że wirus odry został wymyślony.


MT: Uważa pan, że warto szczepić?


D.C.:
Szczepionki na polio, ospę prawdziwą czy odrę uważam za największe dokonania ludzkości. Kiedy ludzie chorowali na polio, po szczepionki ustawiały się kolejki – jak dziś po najnowsze smartfony, ludzie wówczas byli świadkami, jak dewastujące są to choroby, bo mieli okazję widzieć, z czym mają do czynienia. Dziś zapominamy, co się wówczas działo, nie mówi się o tym głośno, a ludzie nie mają pojęcia, z czym igrają. To też trzeba zmienić.


MT: Gdyby miał pan możliwość spotkania się ze swoimi oponentami, to co by im pan powiedział?