Zarządzanie

Laboratorium medyczne – co (od)zyska w roku wyborczym?

O aktualnych problemach środowiska diagnostów laboratoryjnych i konieczności pilnego ich rozwiązania z Aliną Niewiadomską, nowo wybraną prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, rozmawia Ewa Szarkowska

MT: Delegaci V Krajowego Zjazdu Diagnostów Laboratoryjnych powierzyli pani na najbliższe cztery lata funkcję prezesa Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Alina Niewiadomska: Ten wybór odbieram jako wyraz ogromnego zaufania, szczególnie że moje kontrkandydatki są znane i rozpoznawalne w środowisku. Z samorządem zawodowym diagnostów laboratoryjnych związana jestem od wielu lat. Przez ostatnie osiem lat reprezentowałam województwo łódzkie w Krajowej Radzie Diagnostów Laboratoryjnych, przez dwa lata poprzedzające mój wybór pełniłam funkcję sekretarza Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. Jestem też członkiem zespołu wizytatorów KRDL, czyli znam od podszewki realia działalności polskich laboratoriów diagnostycznych. Jestem świadoma, że rozpoczynająca się kadencja prezesa KRDL to potężne wyzwanie, choćby z uwagi na fakt, że koniecznie musimy doprowadzić do nowelizacji ustawy o medycynie laboratoryjnej. Obecnie obowiązujące regulacje zostały przyjęte w 2001 roku. Od tego czasu zupełnie inaczej funkcjonują laboratoria i medycyna laboratoryjna, zmieniły się inne przepisy.

MT: Prace nad nową ustawą dziwnie się ślimaczą.

A.N.: Bardzo niepokoi nas to opóźnienie, bo 2019 jest rokiem wyborczym i obawiamy się, że nowelizacja ustawy, o którą zabiegamy od kilku lat, znowu zostanie uznana za mniej ważną i wypadnie z harmonogramu prac rządu oraz parlamentu. Podczas zjazdu zapowiedziałam, że będziemy rozliczać resort zdrowia ze składanych nam obietnic. W związku z tym musimy umówić się po raz kolejny na spotkanie z panem ministrem, by zapytać, czy faktycznie prace nad ustawą o medycynie laboratoryjnej trwają i kiedy wreszcie diagności mogą liczyć na jej nowelizację.

MT: W swoim programie zadeklarowała pani działania na rzecz integracji środowiska diagnostów niezależnie od miejsca pracy. Teraz jest ono podzielone?

A.N.: Niestety, istnieje widoczny podział na diagnostów w lepszej i gorszej sytuacji zawodowej w zależności od tego, czy są zatrudnieni w placówce publicznej, czy niepublicznej. W Polsce powiatowej i w dużych miastach widać podziały – mniejsze lub większe, ale są. Nie ulega wątpliwości, że ten rów bezwzględnie trzeba zasypać. Reprezentujemy ten sam zawód medyczny, zawód zaufania publicznego. Diagności pracują tak samo, bez względu na to, czy jest to placówka publiczna, czy niepubliczna, więc ich pozycja zawodowa powinna być taka sama. Myślę, że źródeł tego podziału należy szukać nie po stronie samych diagnostów, ale po stronie właścicieli placówek niepublicznych, czyli dyrektorów i prezesów sieci laboratoriów, bo to oni mają wpływ na to, czy proponowane wynagrodzenie odpowiada rzeczywistym kwalifikacjom diagnosty, czy też oferuje mu się minimalną płacę. Czy w laboratorium pracuje odpowiednia liczba specjalistów, czy też jest ich stanowczo za mało. Czy diagnosta może bez przeszkód podnosić swoje kwalifikacje, czy też musi korzystać z urlopów wypoczynkowych, aby realizować obowiązek ciągłego szkolenia.