Epidemiologia

Wirusowy rollercoaster z udziałem człowieka

O epidemiologicznych i społeczno-antropologicznych aspektach epidemii spowodowanej atakiem koronawirusa 2019-nCoV z dr. n. med. Pawłem Grzesiowskim z Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń rozmawia Ewa Biernacka

Wirusy potrafią co prawda krócej przetrwać na skórze lub innych powierzchniach, ale zakażony człowiek może zakażać przez kilka czy kilkanaście dni, często zanim wystąpią ostre objawy. To daje sposobność szerzenia się na dużą skalę, a w sprzyjających okolicznościach grozi pandemią.

MT: Komunikaty WHO w sprawie ataku wirusa 2019-nCoV są rzeczowe i dalekie od paniki, choć zanim poddano kwarantannie 11-milionowe miasto Wuhan, około połowy mieszkańców opuściło epicentrum epidemii. Dotąd na świecie ogłaszano globalny stan zagrożenia wirusami: świńską grypą H1N1, zika (2015 Brazylia), gorączką ebola (1976 Demokratyczna Republika Konga), SARS-CoV (2002-2003) i MERS-CoV (2012). W dwóch ostatnich przypadkach objawy były podobne do tych wywołanych wirusem z Wuhanu i także powodował je atak koronawirusa. Jakie są losy tych epidemii i jaka jest ta obecna?


Dr Paweł Grzesiowski:
Obecnie są notowane na świecie pojedyncze przypadki MERS (Middle East respiratory syndrome, bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej). Epidemia SARS (severe acute respiratory syndrome, zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej) wygasła po dwóch latach – nie wiemy, czy dzięki opanowaniu źródła rozprzestrzeniania się wirusa, czy skutecznym działaniom przeciwepidemicznym. Pojawianie się nowych koronawirusów obserwuje się co mniej więcej 8-10 lat. Wybitna wirusolog, prof. Marion Koopmans, stwierdziła, że naukowcy od dłuższego czasu alarmowali, że nietoperze są potencjalnym źródłem kolejnych koronawirusów (mutantów), że trzeba je monitorować, by w porę zareagować. I mają żal, że nikt się tym zagrożeniem nie zajął. A zarówno SARS, MERS, jak i obecny wirus z Wuhanu mają wspólną część genomu, typową dla podgrupy zasiedlającej nietoperze. Są wirusami odzwierzęcymi, ludzie zakazili się nimi bezpośrednio lub pośrednio od zwierząt – dla 2019-nCoV nie rozpoznano tej pośredniej możliwości, hipotezy dotyczą węży i ryb z gatunku bieługi. Dla zoonoz, np. gorączki krwotocznej ebola, ptasiej grypy czy SARS, głównym rezerwuarem jest zwierzę. W przypadku wirusów SARS i MERS badania wykazały, że ich źródłem były nietoperze, a potem nosiciel pośredni – w MERS wielbłądy, od których zakaził się człowiek. W „PLoS Pathogens” wirusolodzy z Wuhan Institute of Virology opublikowali pracę (2017) na temat możliwego źródła SARS – w jaskini w prowincji Junnan w Chinach odnaleźli populację nietoperzy podkowcowatych, u której zidentyfikowano szczepy tego wirusa. Monitorowali je pięć lat, pobierając wymazy z guana, zsekwencjonowali genomy 15 szczepów wirusa i odkryli, że zawierają dokładnie te elementy genetyczne, które składają się na ludzką wersję. Jest tak poza szczepem, który atakował ludzi w latach 2002-2003, bowiem ta wersja była efektem mieszania się szczepów miedzy sobą. Wirus z jaskini w prowincji Junnan pojawił się i u zwierząt, i u ludzi w prowincji Guangdong, 1000 km od badanej jaskini, co tłumaczy się przeniesieniem go przez inne zwierzę, np. pangunę chińską.

Pełna wersja artykułu omawia następujące zagadnienia:

Zapobieganie – nic wyrafinowanego

W prewencji chorób zakaźnych są utarte szlaki postępowania i niewiele więcej da się zrobić.