Na ważny temat

Trauma niesłusznego uwięzienia

O Tomaszu Komendzie i przeżyciu traumy osoby niesłusznie skazanej oraz o tym, dlaczego tak trudno o zadośćuczynienie, z prof. nadzw. dr. hab. med. Januszem Heitzmanem, kierownikiem Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, dyrektorem IPiN, rozmawia Anna Hucko.

PpD: Czy z traumą niesłusznego uwięzienia można sobie poradzić?


Prof. Janusz Heitzman:
Wszystko zależy od siły stresora i danej osoby. Są jednostki, które mogą sobie z tym poradzić, i takie, które taka sytuacja może zabić. Konsekwencje traumy są zazwyczaj odległe. Skutkiem doświadczenia niesłusznego uwięzienia może być całkowity lub długotrwały brak możliwości powrotu do życia, mimo że – sądząc po pierwszych reakcjach osoby uwolnionej – może się wydawać, że sobie poradziła: zachowuje się tak, jakby nic się nie stało, chodzi, śmieje się, opowiada. Ale w pewnym sensie nadal jest zamknięta, już nie jest uwięziona w zakładzie karnym, ale jest niezdolna, by skorzystać z prawa do wolności, czyli samostanowienia. Pojęcie wolności trzeba rozszerzyć – to nie tylko prawo do, lecz także od – wolność od cierpienia, maltretowania, wykorzystywania, poniżania, upodlenia.


PpD: Kim jest człowiek, który przeżył taką traumę?


J.H.:
Nie mogę nic powiedzieć o Tomaszu Komendzie, nie znam go osobiście, nie badałem. Zagadnienie to jest teoretycznie bardzo złożone. Niewątpliwie żadna osoba w takiej sytuacji nie może być w pełni zdrowa. Długotrwałe narażenie na silne stresory wywołuje wiele zaburzeń. Najczęściej są to przewlekłe zaburzenia osobowości po wydarzeniu katastroficznym – a za takie z pewnością można uznać niesłuszne uwięzienie – osobie niewinnej, skazanej za najcięższe przestępstwo zawala się cały świat. Mogą wystąpić także objawy zespołu stresu pourazowego w postaci złożonego zaburzenia PTSD, wreszcie objawy zaburzeń adaptacyjnych – taka osoba po wyjściu na wolność nie będzie mogła się przystosować do świata po kilkunastu latach w celi. Ten świat jest już zupełnie inny i to nie dlatego, że niewątpliwie zmienił się przez ten czas, ale dlatego że u tej osoby doszło do zniekształceń poznawczych. Zmienione jest spostrzeganie świata, siebie i innych.

Gdy człowiek niewinny staje się winny – bo tak mówią mu osoby, które o tym z mocy prawa decydują – to w pewnym momencie ujawnia silne zaburzenia dysocjacyjne, zaburzone poczucie własnej tożsamości, manifestujące się derealizacją i depersonalizacją, czyli przekonanie, że to wszystko jest jak zły sen, że to niemożliwe, że nic nie zrobiłem, a wszyscy twierdzą, że owszem. Zniekształcenia poznawcze powodują, że niesłusznie skazany zaczyna funkcjonować w zafałszowanym schemacie świata, w którym niewinny znaczy winny. Broniąc się przed tym, próbuje się zaadaptować, zaczyna rozważać, czy może rzeczywiście popełnił przestępstwo, ale z jakiegoś powodu o tym nie pamięta, może jest sprawcą, ale w jego głowie stało się coś, co sprawiło, że wyparł te wydarzenia z pamięci. Działa mechanizm, który ma pomóc mu przystosować się do sytuacji, w której ma być sprawcą.