Dostęp Otwarty

Na ważny temat

Powinniśmy być premiowani za opiekę dentystyczną nad dziećmi

O problemach z finansowaniem świadczeń dla najmłodszych pacjentów z prof. dr hab. med. Dorotą Olczak-Kowalczyk, konsultantem krajowym ds. stomatologii dziecięcej, rozmawia Iwona Dudzik.

Small img 1503 x opt

prof. dr hab. med. Dorota Olczak-Kowalczyk

MTS: Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda ujawnił niedawno, że resort pracuje nad nowymi rozwiązaniami w dziedzinie stomatologii dziecięcej. Dzieci będą przypisane do dentysty jak do lekarza rodzinnego. Czy to dobry kierunek zmian?


Prof. Dorota Olczak-Kowalczyk:
Wszyscy zdają sobie sprawę, że sytuacja z opieką stomatologiczną wśród dzieci i młodzieży jest naprawdę zła. Zdecydowana większość budżetu NFZ na stomatologię przypada na opiekę nad dorosłymi, a dzieci nie mają jej zapewnionej w wystarczającym stopniu. Zęby mleczne leczone są zdecydowanie zbyt rzadko – niezbicie dowodzą tego analizy. To niedopuszczalne, ale naprawdę tak się dzieje. Bezwzględnie dzieciom należy zapewnić opiekę. Jednak dopóki nie znam szczegółów planu resortu, jestem ostrożna w ocenie. Wszystko zależy od tego, jak będzie ona zorganizowana. Jeśli lekarzy, do których można zapisać dziecko, będzie niewielu, dostęp do nich okaże się fikcją. Dlatego uważam, że w przypadku procedur profilaktycznych rodzice powinni mieć wybór, nie tylko wśród nielicznych lekarzy, którzy mają kontrakt z NFZ, ale również tych, którzy kontraktu nie mają, ale u których np. dana rodzina się leczy. Lekarz dentysta byłby blisko miejsca zamieszkania, pieniądze poszłyby do niego w ślad za pacjentem. Nawet jeśli nieduże, to lekarze, mam nadzieję, będą zainteresowani stałym dochodem.


MTS: Co jeszcze – oprócz powszechnego dostępu – może mieć znaczenie dla powodzenia wprowadzanych zmian?


D.O.-K.:
Dentyści dziecięcy walczą nie tylko o dostępność świadczeń dla dzieci, ale też o zwiększenie ich wyceny. Dzieci są trudnymi pacjentami. Wymagają więcej czasu, zdarza się, że wizyta mija, a procedura nie zostaje wykonana. Lekarze powinni być premiowani za opiekę nad dziećmi. Tymczasem obecnie procedury wykonywane u niepełnoletnich wycenione są gorzej niż takie same u dorosłych. Został wprawdzie wprowadzony współczynnik wyrównujący 1,2, ale sama wycena jest znacznie zaniżona. Na przykład u pacjenta dorosłego procedura wykonania prostej małej plomby jest wyceniona na mniej więcej 40 punktów, a dużej na ponad 60 punktów. W zębach mlecznych wszystkie wypełnienia warte są 30 punktów. Pacjent jest mały, więc mało się za niego płaci?

Bardzo ważne jest także włączenie do koszyka świadczeń gwarantowanych szeregu niezbędnych u dzieci procedur. Na przykład pantomogram mogą wykonywać bezpłatnie ortodonci czy chirurdzy. Natomiast u dziecka my jako specjaliści stomatologii dziecięcej nie możemy wykonać pantomogramu, nawet kiedy konieczne jest stwierdzenie, czy nie ma wad rozwojowych, czy są zawiązki zębów, lub przed operacją chirurgiczną czy leczeniem onkologicznym, aby sprawdzić, czy nie ma w jamie ustnej ognisk zakażenia.

Mam nadzieję, że propozycje, nad którymi pracuje Ministerstwo Zdrowia, uwzględniają te oczekiwania. Wiem natomiast, że wszystkie procedury stomatologiczne jeszcze raz wyceni Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, o co zabiegaliśmy jako dentyści dziecięcy. Czy i które z nich będą wprowadzone do koszyka? Wciąż jeszcze nie wiadomo, ale jesteśmy dobrej myśli.


MTS: Czy przesunięcie środków z puli dla dorosłych na stomatologię dziecięcą poprawiłoby sytuację?


D.O.-K.:
Nie chodzi o to, aby odbierać cokolwiek dorosłym. Skoro ludzie płacą składkę na ubezpieczenie zdrowotne w ZUS, to mają prawo do opieki stomatologicznej w określonym zakresie. Uważam, że na stomatologię dziecięcą trzeba wyasygnować dodatkowe środki.


MTS: W ochronie zdrowia wszystkim dziedzinom brakuje, o czym świadczą obecne protesty. Czy stać nas na bezpłatną stomatologię dla dzieci?


D.O.-K.:
Nie ma kraju, który refunduje wszystkie usługi stomatologiczne, i nie o to zabiegamy. Chodzi tylko o podstawowe usługi refundowane do pewnego poziomu oraz o najbardziej niezbędne usługi specjalistyczne, które pozwolą zapewnić wyleczenie dziecka.


MTS: Jakie rozwiązania pani rekomenduje?


D.O.-K.:
Uważam, że dzieci, których rodziców nie stać na leczenie, powinny mieć także taką możliwość. Podstawową opiekę stomatologiczną wraz z profilaktyką powinni sprawować wszyscy lekarze stomatolodzy. Dodatkowo trzeba opracować pakiet usług specjalistycznych, realizowanych przez lekarzy specjalistów, do których mogliby się udać pacjenci z poważniejszymi problemami, np. po urazach zębów, z wadami rozwojowymi, dzieci z chorobami przewlekłymi, np. chore onkologicznie, czy przed zabiegami kardiochirurgicznymi, przeszczepieniami narządów itp. Obecnie nie ma ośrodków specjalistycznych i nie ma takich procedur. Tacy pacjenci są zwykle odsyłani albo do dawnych jednostek wojewódzkich, albo na uczelnie medyczne. A należy zaznaczyć, że te ośrodki mają identyczne warunki kontraktu z NFZ jak inne placówki.


MTS: Czy utworzenie przy Ministerstwie Zdrowia postulowanego przez Naczelną Izbę Lekarską biura ds. stomatologii zmieniłoby sytuację?


D.O.-K.:
Sprawy stomatologiczne różnią się tych, które dotyczą pozostałych dziedzin medycyny. I choć są bardzo ważne, to nie zawsze znajdują zrozumienie wśród decydentów niestomatologów. Dlatego takie biuro jest bardzo potrzebne.


MTS: Jakimi problemami mogłoby się zająć?


D.O.-K.:
Chociażby rozwiązywaniem takich problemów jak rozporządzenie prezesa NFZ, dotyczące dodatkowych punktów przyznawanych przy ocenie oferty konkursowej za lokalizację gabinetu stomatologicznego na terenie szkoły. Trzeba podkreślić, że dotyczy to ofert na leczenie pacjentów bez względu na wiek. W rezultacie nowo powstałe gabinety usytuowane w szkołach wygrywałyby kontrakty z NFZ bez konieczności obejmowania leczeniem dzieci i mimo gorszego wyposażenia. Wydaje mi się, że takie biuro mogłoby koordynować działania dotyczące np. zawartości koszyka świadczeń i ich wyceny, specjalizacji w poszczególnych dziedzinach stomatologicznych, a także dotyczące programów profilaktycznych.


MTS: Co jeszcze zajmuje obecnie uwagę konsultanta ds. stomatologii dziecięcej? Czy są jakieś sprawy do załatwienia „na już”?


D.O.-K.:
Niezbędny jest ogólnopolski program profilaktyczny dla dzieci i młodzieży, a także edukacyjny skierowany do przyszłych rodziców. Nigdy nie wygramy z próchnicą zębów, jeśli nie skoncentrujemy się na zapobieganiu. Wraz ze zmniejszaniem się częstości choroby zmniejszą się także potrzeby lecznicze.