Streszczenie

Metody

Przeszukano następujące bazy danych MEDLINE, PsycINFO, Scopus, Cochrane Library, EBSCO Academic i Google Scholar, stosując terminologię MeSH związaną z leczeniem wulwodynii lub bólu, świądu, dyzestezji, hiperestezji i nadwrażliwości sromu. W artykułach oryginalnych, przeglądowych i wytycznych postępowania opartych na dowodach naukowych, które wiązały się z badaną tematyką, przeszukano ręcznie rozdziały Medical Subject Reference. Ręcznie poszukiwano również pośrednich dowodów naukowych uzasadniających poszczególne sposoby postępowania w sytuacji, gdy nie znaleziono dowodów bezpośrednich w artykułach przeglądowych lub wytycznych postępowania. Każda metoda została oceniona za pomocą systemu klasyfikacji podobnego do systemu Grades of Recommendation, Assessment, Development, and Evaluation. Ten system ocenia jakość badania, wielkość efektu,korzyści, ryzyko, obciążenia i koszty.

Wyniki


Dostępne są dostateczne dowody na to, że westybulektomia przynosi korzyści w zakresie nasilenia dolegliwości bólowych lub poprawy jakości życia u kobiet z westybulodynią (prowokowaną uogólnioną wulwodynią), jednak wielkości efektu nie można ustalić w sposób pewny. Dostępne są dobre dowody pochodzące z licznych badań niechirurgicznych metod leczenia dotyczące efektu placebo. Znane są dostateczne dowody na brak skuteczności różnych niechirurgicznych metod leczenia. W przypadku kilku metod leczenia dowody są niewystarczające do dokonania rzetelnej oceny. Dowody były niewystarczające, aby ocenić szkody lub korzyści odległe.
W przypadku istotnego klinicznie zmniejszenia nasilenia bólu u kobiet z uogólnioną nieprowokowaną westybulodynią dane były niewystarczające do stwierdzenia korzyści którejkolwiek z metod leczenia. Pochodzące z licznych badań dotyczących różnych metod leczenia dowody dotyczące efektu placebo u osób z bólem neuropatycznym i z bólem związanym z zaburzeniami funkcjonalnymi są dostateczne. Na podstawie dowodów niebezpośrednich pochodzących z badań dotyczących osób z innymi zaburzeniami bólowymi można dokonać wyboru metod leczenia, które będą przedmiotem przyszłych badań.

Podsumowanie

Istnieją dostateczne dowody skuteczności westybulektomii w westybulodynii, jednak nie ma pewności co do wielkości wywieranego efektu ze względu na ryzyko wystąpienia błędu w badaniach oceniających metody leczenia bólu bez grupy kontrolnej placebo. Lekarze i pacjentki poszukujący opartych na dowodach naukowych metod leczenia uogólnionej nieprowokowanej wulwodynii mogą opierać się na niebezpośrednich dowodach pochodzących z badań dotyczących bólu neuropatycznego i bólu związanego z zaburzeniami funkcjonalnymi.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (500 KB)
Komentarz

Wulwodynia jest wieloczynnikową, przewlekłą chorobą charakteryzującą się bólem i pieczeniem sromu, przy braku jakichkolwiek klinicznych wykładników zakażenia i innych objawów chorobowych. Badanie kliniczne na ogół nie wykazuje żadnych odchyleń, a jedyną zmianą widoczną w badaniu przedmiotowym, która występuje u części chorych, jest rumień w okolicy przedsionka pochwy. Jednostkę rozpoznaje się po wykluczeniu potencjalnych przyczyn dolegliwości bólowych w tej okolicy, takich jak zakażenie, proces zapalny oraz choroby skóry zajmujące srom, nowotwory i choroby neurologiczne. Dolegliwości zgłaszane przez pacjentki jako różnorodne odczucia bólowe bądź dyskomfort mogą mieć charakter ciągły albo przerywany, obejmować wybrane miejsca na sromie lub cały srom. Warto zwrócić uwagę, że świąd nie jest objawem subiektywnym charakterystycznym dla wulwodynii, która zgodnie z obowiązującą klasyfikacją ICD-10 na rok 2013 jest umieszczona w grupie chorób układu moczowo-płciowego jako ból i inne schorzenia związane z narządami płciowymi żeńskimi (N94.81). Choroba występuje u kobiet w różnym wieku i uznawana jest za stosunkowo częsty problem, a mimo to jej etiopatogeneza nie została dotąd wyjaśniona. Wulwodynia pozostaje często nierozpoznana, a chore są niewłaściwie leczone przez wiele lat. Do dermatologów trafiają najczęściej kierowane na konsultacje przez ginekologów, którzy wykluczają choroby zapalne, zakaźne czy nowotworowe, na ogół po kilku podjętych wcześniej próbach leczenia przeciwzapalnego czy przeciwgrzybicznego. O konsekwencjach choroby można przekonać się w czasie zbierania wywiadu lekarskiego, a także czytając zwierzenia pacjentek zamieszczane na stronach internetowych. Już sam fakt postawienia prawidłowego rozpoznania i wyjaśnienia istoty choroby często powoduje uspokojenie i choć oczywiście nie likwiduje przykrych dolegliwości subiektywnych, to pozwala je lepiej znosić, gdy znika dodatkowe uczucie lęku przed chorobą nowotworową czy zakaźną, którą można przenieść na partnera w czasie kontaktu płciowego. Wulwodynia bardzo ogranicza codzienne życiowe aktywności cierpiących kobiet. W wielu przypadkach dolegliwości są na tyle dokuczliwe, że chore rezygnują z kariery zawodowej, aktywnego życia seksualnego, ćwiczeń fizycznych i uprawiania sportów, co w efekcie prowadzi do utraty poczucia własnej wartości. Lokalizacja dolegliwości sprawia, że na ich temat niechętnie i rzadko się rozmawia, a to pogłębia poczucie izolacji i beznadziejności.

W komentowanym artykule przeprowadzono wnikliwą analizę metod terapeutycznych stosowanych w celu złagodzenia objawów choroby. Okazuje się, że nie ma przekonywających dowodów naukowych na rekomendowanie którejkolwiek ze stosowanych metod leczenia. Autor wskazuje też na ograniczenia powodujące trudność w prowadzeniu badań klinicznych oceniających rezultaty terapii wulwodynii. Nie znaczy to jednak, że możliwych opcji terapeutycznych nie można stosować w praktyce, dobierając je indywidualnie do potrzeb pacjentek i pamiętając o funkcjonowaniu psychoseksualnym, gdyż problem dotyczy najczęściej kobiet w wieku pełnej aktywności seksualnej. Bardzo istotną rolę odgrywa edukacja pacjentek, wyjaśnienie istoty schorzenia oraz czasu potrzebnego na uzyskanie poprawy. Chore często zniechęcają się do stosowania preparatów farmakologicznych już po kilku dniach leczenia, a na uzyskanie poprawy trzeba czekać niekiedy kilka miesięcy.

Następny artykuł:

OD REDAKTORA NACZELNEGO