Streszczenie

KJF: Szanowny Panie Profesorze, na Podlasiu nie najlepiej z liczbą angioplastyk wieńcowych na milion mieszkańców... Za Wami tylko województwo zachodniopomorskie i łódzkie (ryc. 2). Czym to wytłumaczyć? Czy są nadzieje na awans w rankingu w 2009 roku? Aby dorównać do krajowej średniej, trzeba by zwiększyć liczbę zabiegów o 30%.
Prof. Włodzimierz J. Musiał (WJM):
Sytuację w zakresie kardiologii inwazyjnej na Podlasiu najlepiej ilustruje tabela. Widać, że w ciągu ostatnich 2 lat województwo podlaskie utrzymało odległą pozycję (w końcu krajowej stawki) w zakresie liczby koronarografii i wyraźnie spadło w rankingu w liczbie angioplastyk wieńcowych(PCI). Przesunęło się z 6 miejsca w 2006 roku (liczba PCI była wówczas zbliżona do średniej krajowej) na 14 pozycję w 2008 roku (3 miejsce od końca).
Nieźle przy tym w roku ubiegłym wyglądało zabezpieczenie chorych z ostrymi zespołami wieńcowymi, u których wykonano 60% wszystkich zabiegów PCI w województwie. W 2006 r. angioplastyki w trybie pilnym stanowiły około 50% interwencji. Można z tego wnioskować, że za pomocą angioplastyki leczeni są głównie pacjenci w stanach ostrych, planowi oczekują w kolejce. Około62% chorych, u których wykonywano koronarografię, poddawanych jest następnie leczeniu inwazyjnemu(głównie PCI [55%]). Można dyskutować, czy proporcje te są właściwe? Zastanawia, że w naszym regionie kolejek na planową koronarografię niema. Czy wynika to ze zbyt ostrej kwalifikacji, czy też inni kwalifikują zbyt szeroko? Jak interpretować istniejącą sytuację? Województwo podlaskie(generalnie ściana wschodnia) nie należy od zbyt zasobnych w placówki kardiologii, w tym kardiologii interwencyjnej. Jako konsultant w pełni zdaję sobie z tego sprawę. Od 5 lat wielokrotnie sygnalizowałem ten problem. Zwracałem się do władz wojewódzkich i samorządowych, posłów i senatorów, raporty publikowałem w Biuletynie Okręgowej Izby Lekarskiej czy Medyku Białostockim. Po kolejnym spotkaniu konsultantów w 2005 roku przesyłałem do władz list otwarty ukazujący sytuację w kardiologii na Podlasiu na tle reszty kraju. Zwracałem uwagę na pewien paradoks. Ostatnie 10-15 lat należało w podlaskiej kardiologii do udanych, jednak mimo szybkiego rozwoju nie byliśmy w stanie dogonić dynamicznie rozwijającej się kardiologii w Polsce. Nie udało się zniwelować istniejących różnic. Bolączką województwa w zakresie kardiologii inwazyjnej jest fakt, że do listopada 2008 roku działały na Podlasiu tylko dwie placówki, przy czym ośrodek akademicki w Białymstoku wykonywał ok. 90% wszystkich zabiegów. Taki stan utrzymuje się już od lat. Uważam, że sytuacja powinna ulec zdecydowanej poprawie w roku bieżącym. W końcu 2008 roku ruszył bowiem Ośrodek Kardiologii Inwazyjnej w Augustowie, placówka niepubliczna, pełniąca 24-godzinne dyżury hemodynamiczne. Po upływie 6 miesięcy widać, że działa prężnie i szybko osiągnie pełną moc. Jest dobrze wyposażona i dysponuje wyszkoloną kadrą samodzielnych operatorów, będących naszymi wychowankami. Inna dobra wiadomość to fakt, że w końcu roku pracę w Klinice Kardiologii Inwazyjnej w Białymstoku rozpoczął nowy, drugi angiokardiograf. Zastąpił działającego 12 lat i kompletnie wyeksploatowanego staruszka. W zakupie pomogły fundusze programu POLKARD. Angiograf żegnaliśmy z sentymentem. Był bowiem pierwszym w regionie, pracując w dzień i w nocy, umożliwił inwazyjną diagnostykę i terapię choroby wieńcowej, w tym zawału mięśnia sercowego.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (2 MB)