Streszczenie

Fakty

W listopadzie 2001 roku 37-letnia pacjentka w ciąży IV, 3 wcześniejsze zakończyły się poronieniami, pierwsza w pierwszym trymestrze, a dwie następne w drugim, zgłosiła się do swojego prywatnego ginekologa (niebędącego stroną w procesie) w 9 tygodniu ciąży. Na początku ciąży ważyła około 111 kg, miała nasilone nudności i wymioty. W ciągu kolejnych 2 miesięcy u pacjentki nadal utrzymywały się nudności i wymioty, zgłosiła też okresowe krwawienia z dróg rodnych.
W styczniu 2002 prywatny ginekolog w 14 tygodniu ciąży zalecił założenie szwu szyjkowego z powodu wcześniejszych poronień w drugim trymestrze ciąży. Do 23 stycznia, 16 tygodnia ciąży, pacjentka leżała w łóżku, kiedy stwierdziła obecność podbarwionej krwią wydzieliny pochwowej oraz łagodne skurcze. Tym razem zadzwoniła do ginekologa niebędącego stroną, który zalecił jej natychmiastowe udanie się do szpitala.
Kiedy dotarła do pozwanego szpitala, została zbadana przez swojego ginekologa niebędącego stroną, który stwierdził obecność podbarwionej krwią wydzieliny w pochwie, rozwarcie szyjki macicy wynoszące 1 cm, widoczny pęcherz płodowy i główkę płodu. Lekarz poinformował pacjentkę, że samoistne poronienie jest nieuniknione. Plan działań obejmował wykonanie badania USG, po którym miano zdjąć szew, a następnie postępowanie wyczekujące.
Badanie USG wykazało małowodzie oraz obecność żywego płodu w wieku płodowym 16 tygodni i 2 dni. Pacjentka została przyjęta na oddział i ułożona w pozycji Trendelenberga, pobrano posiew z dróg rodnych, zaczęto podawać antybiotyki dożylnie. Stwierdzono prawidłową liczbę krwinek białych i umiarkowaną niedokrwistość. W ciągu nocy pacjentka nie zgłaszała skurczów ani obecności wydzieliny z dróg rodnych. Czynność serca płodu była prawidłowa, a ciężarna wyczuwała ruchy płodu. W dniu 24 stycznia szew szyjkowy został zdjęty przez pozwanego ginekologa „A” wezwanego telefonicznie (nie przez prywatnego ginekologa pacjentki). W ciągu kolejnych 24 h pacjentce podano prostaglandyny dopochwowo w celu indukcji poronienia. Przed południem 25 stycznia pacjentka miała skurcze o umiarkowanym nasileniu, a wieczorem poroniła płód. Stwierdzono,że płód płci męskiej był martwourodzony. Rozpoczęto wlew z oksytocyną, ale łożysko się nie oddzieliło.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (300 KB)