Streszczenie
KJF: Przejdźmy do pytań merytorycznych. Śląsk, jak zawsze, górą. W 2008 roku jest liderem w rankingu wykonanych angioplastyk wieńcowych na milion mieszkańców (ryc. 1). Co ciekawe, w liczbie wykonywanych koronarografii na milion mieszkańców jest dopiero na czwartym miejscu (ryc. 2). Wytłumaczenia mogą być cztery – takie przynajmniej przychodzą mi do głowy. Działają Państwo „tak agresywnie” albo na Śląsku pewien odsetek zabiegów koronarografii wykonanych jest poza terenem województwa, albo koncentrują się Państwo głównie na ostrych zespołach wieńcowych, albo też, z uwagi na olbrzymie doświadczenie śląskich ośrodków, najbardziej optymalnie kwalifikują Państwo do koronarografii. Które wytłumaczenie jest prawdziwe?
LP: Śląsk od zawsze był w czołówce kraju w kardiologii inwazyjnej. Przypomnę, że obok Krakowa i Warszawy, Zabrze było jednym z ośrodków, w którym w połowie lat 70. ubiegłego wieku powstała pracownia hemodynamiki. Tradycja zobowiązuje i nadal, jak widać z zestawienia, jesteśmy w ścisłej czołówce. Dlaczego tak duży odsetek koronarografii kończy się na Śląsku angioplastyką (PCI)? Oczywiście to, co powiem, to tylko spekulacje. Po pierwsze uważam, że wykonujemy stosunkowo dużo koronarografii u chorych z ostrymi zespołami wieńcowymi, a te częściej niż w stabilnej chorobie wieńcowej kończą się interwencją. Po drugie, pracujące tu ośrodki mają duże doświadczenie, a więc mogą sobie pozwolić na bardziej agresywne kwalifikowanie do PCI.
W11 ośrodkach wykonano ponad 22 000 koronarografii – to średnio 2000 badań w ciągu roku. Z tego doświadczenia wynika też, jak sądzę, właściwe kwalifikowanie do tej znakomitej, ale przecież inwazyjnej metody diagnostycznej i tym samym ograniczenie liczby koronarografii w obrębie zmian, które nie wymagają PCI. Niewątpliwie we właściwej kwalifikacji pomogło też rozpowszechnienie i dostępność 64-rzędowej tomografii komputerowej. Jest też coraz liczniejsza grupa chorych kwalifikowanych do zabiegów hybrydowych – kardiolog poszerza zwężenia w prawej tętnicy wieńcowej lub w tętnicy okalającej, a kardiochirurg wszczepia pomost tętniczy do tętnicy przedniej zstępującej. Taką strategię bardzo często wymusza wysokie ryzyko operacji w krążeniu pozaustrojowym, wynikające choćby z wieku chorych. Uważam, że potrzeba takich rozwiązań będzie coraz większa.