Streszczenie
Co więcej, jeśli nawet jedna strona użyje takich terminów, nie do końca można mieć dziś pewność, że druga strona zdaje sobie w pełni sprawę, co się za nimi kryje i jakie to ma znaczenie praktyczne. Następstwem tego jest coraz większy problem z oceną stanu klinicznego chorego. W izbie przyjęć chory w stanie ogólnym dobrym przedstawiany jest jako osoba w stanie ciężkim, a nierzadko spotykana sytuacja odwrotna skutkuje pozostawieniem ciężko chorego w domu. Mamy świadomość, że badanie kliniczne nie jest łatwe i jego ocena wymaga szerokiej wiedzy (tab. 1). Warto jednak zdać sobie sprawę, że pozostaje ono jedynym niemożliwym do zastąpienia elementem rozpoznania niewydolności serca, co jest zawarte we wszystkich zasadniczych definicjach tego zespołu. Dla przykładu, najnowsze rekomendacje wskazują na trzy elementy niezbędne do jej rozpoznania: 1. badanie podmiotowe, 2. badanie fizykalne (przedmiotowe) oraz 3. obiektywne cechy nieprawidłowości spoczynkowych w zakresie serca, których obecność może zostać potwierdzona badaniem fizykalnym, np. powiększenie sylwetki serca z przesunięciem uderzenia koniuszkowego w lewo i ku dołowi, obecność trzeciego tonu serca, występowanie szmerów serca itp. Badanie kliniczne – zapomniana umiejętność? Na początek warto zadać sobie pytanie o przyczyny coraz mniejszego przykładania wagi do badania klinicznego, choć to właśnie objawy kliniczne zmuszają chorych do poszukiwania porady lekarskiej. Jedynie w pewnym stopniu odpowiedzialność za ten fakt spada na lekarzy praktyków, których w różny sposób stymuluje się do coraz większej aktywności zawodowej. Mniej czasu zabiera dziś uzyskanie procentowej wartości frakcji wyrzutowej lewej komory (tj. wypisanie skierowania na badanie echokardiograficzne), czy zlecenie oznaczenia BNP niż ocena przewodnienia w badaniu fizykalnym. Istotną rolę odgrywać mogą także elementy, na które lekarz praktyk nie ma większego wpływu. Winą obciążyć należy tu system kształcenia lekarzy oraz edukacji podyplomowej, który tworzą eksperci lokalnych środowisk medycznych oraz ich przedstawiciele na poziomie krajowym i europejskim. Warto zwrócić uwagę m.in. na: 1. stopień edukacji lekarzy, których cykl kształcenia opiera się głównie na wykładach i prelekcjach, a unika się zajęć przy łóżku chorego, 2. coraz powszechniejszą dostępność nowoczesnych badań obrazowych oraz ich dominującą rolę w kwalifikacji do pewnych typów leczenia (np. wartość EF <40% a terapia resynchronizująca), 3. ustalanie kryteriów rozpoznania jednostek chorobowych w ścisłej relacji do wyników badań dodatkowych, a nie wyników badania klinicznego (np. wartość EF <50% a rozpoznanie skurczowej niewydolności serca).