Streszczenie
Kwestia dawki promieniowania w badaniach TK zdaje się jednym z kluczowych zagadnień poruszanych w czasie rozwoju tej metody. Rozwiązania techniczne zastosowane w wielowarstwowych tomografach komputerowych, szczególnie 16-rzędowych, spowodowały zwiększenie efektywnych dawek ekspozycyjnych, stąd tak wiele wysiłków jest wkładanych w ich ograniczanie. Zgodnie ze słowami J.F Kennedy’ego wydaje się, iż wygranie walki z nadmiarem promieniowania jonizującego, na jakie narażamy naszych pacjentów w badaniach obrazowych, jest możliwe. Opracowanie procedur diagnostycznych zapisanych w standardach licznych towarzystw medycznych narzuciło reguły wykonywania badań obrazowych. Niestety, nasi pacjenci nie mają wbudowanego licznika promieniowania i nie mamy świadomości, na jakie niebezpieczeństwo ich narażamy, zlecając bez ograniczeń kolejne zdjęcia rentgenowskie, badania izotopowe, koronarografie, tomografie komputerowe czy badania naczyniowe. Problem promieniowania staje się jeszcze bardziej złożony, gdy uświadomimy sobie, że pacjent hospitalizowany na przykład na oddziale kardiologicznym czy chorób wewnętrznych często już w momencie przyjęcia ma przekroczoną dawkę roczną promieniowania, ponieważ już wykonano u niego wstępną diagnostykę kardiologiczną w trybie ambulatoryjnym, w postaci zdjęć rentgenowskich i na przykład czynnościowych badań izotopowych. Oczywisty jest fakt, iż wówczas lekarz prowadzący poszerza na oddziale diagnostykę o niewykonane dotąd badania. Niestety, często powtarzane są badania dopiero co wykonane w innym ośrodku. Przyczyny takiego postępowania są znane i niejako oczywiste. Najczęściej mamy zaufanie do „naszych” diagnostów, lub do „naszego” sprzętu, bo uważamy, że w „naszym” ośrodku jesteśmy w stanie zapewnić pacjentowi lepszą, bardziej wiarygodną diagnostykę. To dość samolubne postępowanie lekarzy odbywa się niestety kosztem pacjenta. W związku z tym na przykład między rokiem 1980 a 2006 dawka skumulowana z wszystkich procedur medycznych oferowanym naszym pacjentom wzrosła o ponad 700%! Natomiast aż o 10% każdego roku wzrasta dawka skumulowana będąca skutkiem badań w TK.
Choroba wieńcowa jest najczęstszą przyczyną zgonów w krajach rozwiniętych. Powoduje to ogromną presję na poszukiwanie wiarygodnych, a zarazem ekonomicznych metod zarówno służących do stratyfikacji ryzyka pacjentów objawowych, u których podejrzewamy chorobę wieńcową, jak i diagnostyki. Nieinwazyjna koronarografia metodą wielorzędowej tomografii komputerowej (WTK),która rozwijała się od 2000 roku, osiągnęła poziom ponad 90% czułości i wartości predykcyjnej ujemnej w wykluczaniu choroby wieńcowej. Oznacza to, że WTK tętnic wieńcowych szybko może wyprzeć inne metody diagnostyczne choroby wieńcowej, oczywiście w odpowiedniej proporcji u właściwie wyselekcjonowanych pacjentów, pozwalając skupić się na grupie wybranych chorych, którzy najbardziej potrzebują długotrwałej terapii lub ratunkowych procedur inwazyjnych. Już teraz można zaobserwować w ośrodkach kardiologicznych dysponujących aparatami WTK ekspansję tej metody. Czy ktoś z nas myśli o promieniowaniu, zlecając koronarografię TK?