Streszczenie

Prof. Krzysztof J. Filipiak, sekretarz Rady Naukowej Kardiologii po Dyplomie (KJF): Szanowny Panie Profesorze, drogi Jacku, jaki jest przepis na bycie liderem w liczbie wykonywanych koronarografii na milion mieszkańców (ryc. 3)? Tradycyjnie w tej konkurencji wypadał zawsze dobrze Śląsk. Skąd najlepszy wynik w 2008 roku ma województwo kujawsko-pomorskie? W poprzedniej klasyfikacji za rok 2007 też byliście najlepsi w Polsce… Prof. Jacek Kubica (JK): Rzeczywiście w województwie kujawsko-pomorskim w ciągu ostatnich kilku lat znacząco wzrosła liczba wykonywanych procedur kardiologicznych, zwłaszcza w zakresie kardiologii interwencyjnej. Nasze województwo z jednego z ostatnich miejsc w Polsce awansowało do ścisłej czołówki. Zjawisko to jest po części wynikiem wdrażania wieloletniego programu, który nosi nazwę Strategia rozwoju kardiologii w województwie kujawsko-pomorskim. Program ten powstał w 2002 roku w wyniku współpracy ordynatorów oddziałów kardiologicznych i internistycznych z terenu całego województwa z Dyrekcją Wojewódzkiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) oraz z władzami samorządowymi naszego województwa. Zgodnie z planem liczba pracowni hemodynamicznych miała wzrosnąć z istniejących wówczas 3 do 6, tymczasem obecnie jest 9 pracowni wyposażonych w 11 stołów (6 w Bydgoszczy, 2 w Toruniu i po jednym we Włocławku, Grudziądzu i Inowrocławiu). Ten nie do końca kontrolowany i nie zawsze zgodny z logiką rozwój kardiologii interwencyjnej jest jednak zjawiskiem widocznym w całym kraju i nie jesteśmy tu wyjątkiem. Czy tak duża liczba wykonanych koronarografii jest powodem do dumy? Myślę, że tak. Oczywiście dobra dostępność do diagnostyki inwazyjnej powinna każdego cieszyć, jednak osobiście wolałbym, aby lepszy był stosunek wykonywanych angioplastyk do koronarografii, bo to jest prawdziwa miara jakości pracowni.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (80 KB)