Streszczenie

Prof. Krzysztof J. Filipiak, sekretarz Rady Naukowej Kardiologii po Dyplomie (KJF): Pani Profesor, województwo lubelskie spadło poniżej ogólnopolskiej średniej w liczbie implantacji lub wymian stymulatorów na milion mieszkańców (659 zabiegów na milion mieszkańców) (ryc. 4). A jeszcze w 2007 roku było na medalowym podium (drugie miejsce w Polsce, 905 zabiegów). Co się stało? Skąd ten spadek liczby procedur o blisko 30% w województwie o tak znanej tradycji elektrostymulacji? Prof. Teresa Widomska-Czekajska (TWC): Rzeczywiście w sprawozdaniu z 2008 roku straciliśmy miejsce w krajowej czołówce. Na sytuację tę wpłynęły głównie dwie przyczyny. Łączna liczba zabiegów implantacji i wymiany stymulatorów w 2008 roku była w naszym województwie identyczna jak w 2007 roku i wynosiła dokładnie1562 zabiegów. Jednak podstawą tegorocznego rankingu były zabiegi wszczepiania klasycznych układów stymulujących, natomiast zabiegi implantacji układów resynchronizujących funkcję komór (CRT), których w naszym województwie wykonuje się najwięcej w kraju, zostały w sprawozdaniu ujęte oddzielnie i tam zajmujemy pierwsze miejsce. Drugą przyczyną jest fakt, że w sprawozdaniu nie są ujmowane niektóre zabiegi, do których należy np. usuwanie starych, zbędnych lub zainfekowanych elektrod. Połowa krajowej liczby tych zabiegów jest wykonywana właśnie w Lublinie. Jak wynika z danych Ogólnopolskiego Rejestru Usuwań Elektrod wskazania do takich zabiegów nie są rzadkie. Dotyczą one usuwania tzw. zbędnych, nieczynnych elektrod, które mogą być źródłem powikłań, ale przede wszystkim elektrod zainfekowanych, stanowiących przyczynę groźnego, odelektrodowego zapalenia wsierdzia. Jest ono rozpoznawane, niestety, coraz częściej i może być skutecznie leczone tylko w przypadku usunięcia źródła zakażenia. Zakażony materiał z licznych wegetacji, zlokalizowanych wzdłuż wewnątrzsercowego przebiegu elektrody, może być nie tylko źródłem miejscowej infekcji oraz stałego lub okresowego wysiewu bakterii, lecz także nawracającej zatorowości płucnej, zwykle niemasywnej, ale zagrażającej powstawaniem ropni płuc. Usuwanie starych elektrod, implantowanych często kilkanaście lat wcześniej, należy do zabiegów o najwyższym stopniu trudności. Niektóre stare elektrody są wrośnięte między mięśnie beleczkowate komory i często są silnie zespolone z wsierdziem, mogą też być przyrośnięte do nici ścięgnistych, ściany przedsionka, ujścia żyły głównej górnej. Umiejętność usuwania takich elektrod posiada zaledwie kilka osób w kraju, ale i dla nich zabiegi te są ogromnie pracochłonne, wymagające opracowywania indywidualnych strategii, dobierania właściwego sprzętu, a świadomość zagrożenia powikłaniami jest źródłem znacznego stresu. Mistrzem w zakresie usuwania starych elektrod jest prof. Andrzej Kutarski z Kliniki Kardiologii w Lublinie, który od 2006 roku wykonał aż 271 takich zabiegów, a w okresie pierwszych 5 miesięcy 2009 roku już prawie 100. Pacjenci są przekazywani z różnych województw. Poza lubelskim ośrodkiem około 50 zabiegów wykonał dr n. med. Przemysław Mitkowski z Kliniki Kardiologii w Poznaniu, nieliczne zabiegi zostały wykonane w innych ośrodkach. Niepokoi fakt, że finansowanie sprzętu do usuwania elektrod (różnego typu zestawy Cooka) nie znalazło się w tym roku w konkursach Programu POLKARD, co stanowi zagrożenie wykonywania tych zabiegów w pojedynczych wyspecjalizowanych ośrodkach, ze względu na generowanie wysokich kosztów, które nie mieszczą się w kwocie refundowanej przez NFZ.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (100 KB)