Streszczenie
Krzysztof J. Filipiak (KJF): Szanowny Panie Profesorze, województwo podlaskie dość blado wypada w rankingu w zakresie koronarografii i angioplastyk wieńcowych (liczba procedur na milion mieszkańców) (tab. 1 i 2). Gonicie, gonicie, ale średnia ogólnopolska też rośnie...
Włodzimierz J. Musiał (WJM): Główny problem widzę w finansowaniu, bowiem kardiologia inwazyjna na Podlasiu rozwija się systematycznie bez specjalnych napięć. Od ubiegłego roku, kiedy także poruszaliśmy ten problem na łamach Kardiologii po Dyplomie, nie zaszły większe zmiany. Województwo podlaskie nigdy nie należało do liderów pod względem liczby procedur. Aktualnie zajmuje miejsce w końcu stawki – jest na 13 i 14 pozycji, co oczywiście nie satysfakcjonuje. Na terenie Podlasia w 2009 roku działały 3 ośrodki kardiologii inwazyjnej, w tym 2 w systemie 24-godzinnym. W 2010 otwarta została kolejna placówka. Liczba koronarografii wzrosła w porównaniu z rokiem ubiegłym o prawie 18%, a angioplastyk o 9%. Uważam, że działające placówki pokrywają aktualne potrzeby i, co zastanawia, czas oczekiwania na planowe badania lub zabiegi kardiologii inwazyjnej nie jest długi. W przypadku koronarografii wynosi 2-4 miesiące, angioplastyki do 2 miesięcy. Ostre stany są diagnozowane i leczone na bieżąco. Obawiam się, że w tym roku zabiegów nie przybędzie, ponieważ od początku 2010 roku działamy pod presją ograniczeń finansowych ze strony NFZ. Prasa pod koniec czerwca podała, że większość podlaskich szpitali wyczerpała już tegoroczny limit przeznaczony na leczenie. NFZ obiecał dodatkowe pieniądze, ale i tak będzie ich mniej, niż w tej chwili warte są nadwykonania. Generalnie niełatwo odrabiać zaległości, jeśli podstawowe kryterium wysokości kontraktu stanowi dla NFZ poziom wykonania umowy z roku poprzedniego, dopiero na drugim miejscu – zapotrzebowanie na dane usługi w regionie, a na kolejnym – możliwości finansowe. W tej sytuacji łatwiej utrzymać status quo, ponieważ województwa wykonujące dużo procedur będą otrzymywały jeszcze więcej środków, te z końca mogą liczyć na niewielkie dodatkowe pieniądze. Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, w którym działa jedyny w województwie ośrodek kardiologiczny o najwyższym stopniu referencyjności, stwierdził w czerwcu bieżącego roku, że placówka przekroczyła limit kontraktowy o 3mln zł. Nie otrzymała też blisko 9 mln zł za ubiegłoroczne leczenie. Podobnie jest w Łomży, która jako pierwsza wyczerpała pieniądze na ten rok. Pozostaje droga sądowa, na co zdecydowały się już niektóre placówki województwa, ale wygrać z monopolistą niełatwo i nieprędko.