Streszczenie

Prof. Krzysztof J. Filipiak, sekretarz Rady Naukowej Kardiologii po Dyplomie (KJF): Szanowny Panie Profesorze, Jacku, co nowego wydarzyło się w kardiologii na Kujawach od zeszłego roku, od czasu, gdy zgodziłeś się w końcówce 2009 roku udzielić pierwszego wywiadu?

Jacek Kubica (JK): W zasadzie nie odnotowaliśmy szczególnych przełomów w naszym województwie. Powolna, ale systematyczna praca u podstaw powoduje, że nie pozostajemy w tyle za innymi regionami. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale moim zdaniem i tak są powody do satysfakcji.

KJF:
Spójrzmy na załączoną przez Ciebie mapkę. Czy to optymalny model funkcjonowania kardiologii inwazyjnej w województwie? Czy jest jeszcze gdzieś miejsce na nową pracownię kardiologii inwazyjnej, czy już nie warto zwiększać ich liczby?

JK:
Uważam, że system funkcjonujący w naszym województwie jest dość dobry. Zapewne lepiej byłoby, gdyby w dwóch największych miastach naszego regionu (Bydgoszczy [400 000 mieszkańców], w której funkcjonują cztery pracownie, i Toruniu [200 000 mieszkańców] z dwiema pracowniami) zamiast sześciu obecnie istniejących pracowni działały trzy lub cztery, ale poza tym system wydaje się optymalny. Z punktu widzenia strategii działania ważny jest podział pracowni hemodynamicznych na te, które pracują głównie w trybie planowym, i te, których podstawą działania jest leczenie chorych z ostrymi zespołami wieńcowymi. Nieodłączną częścią tego systemu jest dobrze funkcjonująca logistyka, m.in. karetki pogotowia realizujące strategię wczesnej stratyfikacji ryzyka u pacjentów z ostrymi zespołami wieńcowymi w oparciu o przesyłany zapis EKG i podstawowe dane kliniczne pacjentów przewożonych do dyżurujących ośrodków hemodynamicznych. Wszystkie karetki reanimacyjne w naszym województwie realizują tę strategię, która, jak pokazują dane z Ogólnopolskiego Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych PL-ACS, sprawdza się. Taka organizacja pracy sprawiła, że w województwie kujawsko-pomorskim opóźnienie przedszpitalne jest najmniejsze w Polsce. Mediana dla naszego województwa wynosi 3 godziny, dla całej Polski 3,7 godziny, a w województwie, w którym jest największa, aż 5 godzin. Odsetek pacjentów przyjętych powyżej 12 godziny od początku bólu wynosi odpowiednio 17, 22 i 36%. Myślę, że jest to najlepszy dowód na to, że nasza organizacja zadań jest co najmniej godna rozważenia, w przeciwieństwie do forsowanej przez NFZ, a moim zdaniem błędnej koncepcji, w której nie ma podziału zadań i wszyscy mają pełnić 24-godzinny dyżur. Jak widać, wymóg, że wszyscy mają robić wszystko, niekoniecznie jest dobry dla pacjentów. Na mapce (ryc. 1) zaznaczone są ośrodki pełniące 24-godzinny dyżur oraz geograficzne zakresy ich działania. Ponadto pracownie, których podstawą działania są zabiegi planowe, znajdują się w Inowrocławiu i Grudziądzu.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (300 KB)