Streszczenie

KJF: Szanowna Pani Profesor, co się dzieje na Lubelszczyźnie? Z danych z 2009 roku wynika, że rozpoznaliście Państwo 10 483 ostre zespoły wieńcowe (OZW), a więc 4849 na milion mieszkańców. To o 50% więcej, niż wynosi średnia krajowa (2901) i ponad trzykrotnie więcej OZW niż w Małopolsce (1466 OZW). Trudno uwierzyć w taką epidemiologię czy też szczególnie niekorzystne dla zdrowia warunki Lubelszczyzny? Czy nie policzono OZW podwójnie, na przykład przekazywanego z ośrodka niższej referencyjności do ośrodka wyższej?

Teresa Widomska-Czekajska (TWC): Liczba 10 483 OZW w województwie lubelskim nie jest dla mnie zaskoczeniem, ponieważ w ubiegłym roku była niemal identyczna (10 767). Różnica w porównaniu z innymi województwami wynika chyba głównie z odmienności w pozyskiwaniu danych przez poszczególnych konsultantów. Większość analizuje tylko dane z oddziałów o profilu kardiologicznym. Dane sprawozdawcze z województwa lubelskiego są oparte na przekazywanej przez ordynatorów liczbie hospitalizacji rozliczonych jako procedury o kodzie E11-E19 nie tylko w oddziałach kardiologicznych, lecz także w dwóch klinikach i 16 oddziałach chorób wewnętrznych (pracuje w nich 14 kardiologów). Taką metodę sprawozdawczości prowadzę od wielu lat i sądzę, że dobrze odzwierciedla ona sytuację w województwie. Oczywiście przy szczegółowej analizie danych, opartych na rozliczaniu procedur OZW z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ), należy uwzględnić pewne dodatkowe elementy. Są nimi tzw. podwójne hospitalizacje podczas przekazywania chorych z oddziałów o profilu zachowawczym do oddziałów kardiologii interwencyjnej (w 2009 roku zgłoszono w województwie ponad tysiąc takich przypadków), przypadki kolejnych epizodów OZW u tego samego pacjenta i nadrozpoznawalność niestabilnej dławicy piersiowej ze względów ekonomicznych. Ta ostatnia zmniejszyła się wyraźnie przez ostatnie dwa lata, chyba dzięki rozszerzeniu refundowanych procedur kardiologicznych o chorobę niedokrwienną serca (kody E56 i E57). Ilustracją tego w naszym województwie jest zmniejszenie liczby OZW z 12 441 w 2007 roku (rejestrowanych jako procedury 966, 1035 i 1428) do ok. 10 500 w 2008 i 2009 roku (procedury o kodach E11 i E19). Prowadzona przeze mnie systematyczna analiza danych z województwa pozwala na wnioski wskazujące na korzystne tendencje terapeutyczne i poprawę wczesnej selekcji OZW przez lekarzy pogotowia ratunkowego i szpitalne oddziały ratownictwa. Na przykład liczba hospitalizacji z powodu OZW w oddziałach internistycznych województwa w ostatnich trzech latach systematycznie maleje (kolejno w latach 2007-2009: 3056, 2484 i 1851 przypadków), wzrasta natomiast liczba OZW leczonych na oddziałach z pracowniami kardiologii interwencyjnej (odpowiednio: 3178, 3668 i 4831), wzrasta także systematycznie liczba przypadków OZW, w których podjęto leczenie inwazyjne (odpowiednio: 2863, 3649 i 4609). Problemem organizacyjnym jest transport chorych z OZW przyjętych pierwotnie do szpitali rejonowych, ponieważ niektóre stacje pogotowia odmawiają przewiezienia ich karetką R (tłumacząc się obowiązkiem gotowości względem innych chorych i zabezpieczenia służb powiatu) i czasem konieczne jest wysłanie karetki R z Lublina, co oczywiście opóźnia wdrożenie leczenia interwencyjnego. Podsumowując, sądzę, że nasze województwo w zakresie epidemiologii OZW nie odbiega od innych, a tylko przedstawione przeze mnie dane są szersze. Dużą liczbę OZW na milion mieszkańców (3995-4224) podali także konsultanci województw podkarpackiego, śląskiego i świętokrzyskiego, natomiast liczba OZW w województwie małopolskim, dwukrotnie mniejsza od średniej krajowej, jest zaskakująca.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (200 KB)