Streszczenie
KOMENTARZ Ostra niewydolność serca (ONS) wciąż wiąże się z niekorzystnym rokowaniem: mimo leczenia 5-15% chorych umiera w szpitalu, a około 10-15% w czasie 6-12 tygodni po wypisaniu. Co więcej, około 30% pacjentów wymaga rehospitalizacji w okresie 6 miesięcy. Problem z leczeniem ONS wynika z dużej różnorodności etiologicznej tej choroby, bardzo złożonego obrazu klinicznego oraz licznych chorób współistniejących. Postępowanie obejmuje trzy ściśle ze sobą powiązane fazy: przedszpitalną, wewnątrz-szpitalną oraz ambulatoryjną. W codziennej praktyce opieramy się na rekomendacjach European Society of Cardiology (ESC) dotyczących diagnostyki i leczenia niewydolności serca z 2008 r. oraz wytycznych amerykańskich towarzystw kardiologicznych (ACC/AHA) z 2009 r. Omawiana praca, prezentowana na łamach „Circulation”, najbardziej prestiżowego czasopisma kardiologicznego, jest dowodem niegasnącego zainteresowania ONS. Wynika to przede wszystkim z braku widocznego postępu w leczeniu tej fazy niewydolności serca w okresie ostatnich 10 lat. Autorzy poruszają problem diagnostyki i leczenia ONS na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). Ta szczególnie ważna faza postępowania jest paradoksalnie najmniej poznana. Duże rejestry, takie jak OPTIMIZE-HF (Organized Program to Initiate Lifesaving Treatment in Hospitalized Patients With Heart Failure), oraz badania kliniczne obejmują obserwacje w trakcie hospitalizacji, nie uwzględniając w pełni fazy przedszpitalnej, w tym na oddziale ratunkowym. W większości przypadków szybka, sprawna interwencja na SOR, oparta na racjonalnej ocenie pacjenta, może przynieść pożądane korzyści, a wdrożone tam leczenie decyduje o dalszych losach pacjenta. Dane z rejestru ADHERE (Acute Decompensated Heart Failure National Registry) pokazują, że niestety tylko 15% chorych z ONS otrzymywało szeroko pojęte leczenie wazoaktywne w okresie pierwszych 2 h pobytu na SOR, co przekładało się na istotne skrócenie czasu hospitalizacji – średnio do 3 dni. Dla porównania odroczenie interwencji do 12 h wydłużało czas pobytu w szpitalu do średnio 7 dni. Jedną z przyczyn utrudnionego postępowania z pacjentem z ONS na szpitalnym oddziale ratunkowym jest złożona etiologia oraz zróżnicowanie obrazu klinicznego choroby. Świadomość patofizjologicznych uwarunkowań oraz różnic pomiędzy np. niewydolnością serca z zachowaną i upośledzoną funkcją skurczową lewej komory nakazuje nieco inne spojrzenie i indywidualizację terapii w tych odmiennych postaciach. Ich zrozumienie i przełożenie na praktykę oraz powiązanie z odpowiednią terapią ma naszym zdaniem fundamentalne znaczenie. Codzienna praktyka pokazuje niestety, że główną podejmowaną procedurą terapeutyczną, zwłaszcza na SOR, jest odwodnienie pacjenta, niezależnie od charakteru dekompensacji. Może to wynikać z faktu, iż kluczowymi lekami stosowanymi w leczeniu ONS w początkowej fazie pozostają diuretyki (z nierozstrzygniętą ostatecznie kwestią wielkości dawek oraz formy ich podania: frakcjonowanie dawek v. wlewy ciągłe). Zdecydowanie rzadziej stosowane są wazodylatatory. U chorych z ONS i z wysokim ciśnieniem tętniczym istotą dekompensacji jest gwałtowny wzrost obciążenia następczego (wzrost obwodowego oporu naczyniowego) przy pogorszonej lub zachowanej funkcji skurczowej, który prowadzi do redystrybucji objętości wewnątrznaczyniowej. U chorych z niskim skurczowym ciśnieniem tętniczym dominującą nieprawidłowością jest pogorszenie funkcji skurczowej. Obciążenie następcze niema tak dużego znaczenia w tym typie dekompensacji. Inny podział wynika z etiologii ONS (niedokrwienie, arytmia, choroby współistniejące). Niestety objawy w tych wszystkich grupach są bardzo podobne, mimo zasadniczych różnic w patofizjologii, a głównym celem terapeutycznym pozostaje zmniejszenie zastoju. Zrozumienie podłoża dekompensacji decyduje o trafnym wyborze sposobu terapii (diuretyk, wazodylatator, lek izotropowy, wazopresor, rewaskularyzacja, leczenie antyarytmiczne, leczenie chorób współistniejących). Deprymującym problemem pozostaje brak nowych, skutecznych leków, których zastosowanie we wczesnej fazie ONS poprawiałoby rokowanie.