Streszczenie
Wydaje się, że politerapia lekami przeciwpsychotycznymi nie zniknie tak po prostu. Politerapia lekami przeciwpsychotycznymi jest szeroko rozpowszechniona, słabo poparta dowodami i prawdopodobnie bardzo niebezpieczna. Ta praktyka jest jednak stale stosowana, mimo wszelkich interwencji mających na celu poprawę jakości leczenia.
Politerapia – czy w jakimś przypadku jest uzasadniona?
W każdej dziedzinie medycyny politerapia jest wynikiem niepowodzeń stosowania pojedynczych leków. Przykładem jest leczenie nadciśnienia tętniczego, choroby Parkinsona, gruźlicy czy zakażenia HIV. W schizofrenii przebiegającej z wieloma epizodami porażki terapeutyczne są częste. Tylko u nielicznego odsetka chorych występuje wyraźna odpowiedź na pojedynczy lek przeciwpsychotyczny – uwzględniający placebo odsetek reakcji wynoszący poniżej 20% nie jest niczym niezwykłym. Dołączenie kolejnego leku przeciwpsychotycznego jest jedynym sposobem działania (lub pozornego działania) w celu poprawy tej mizernej reakcji. O ile jednak stosowanie politerapii np. w gruźlicy opiera się na racjonalnych przesłankach farmakologicznych i solidnej bazie dowodów klinicznych, to żadnym z tych argumentów nie można poprzeć politerapii lekami przeciwpsychotycznymi.
Niektóre fakty dotyczące leków przeciwpsychotycznych…
Co wiadomo na pewno o lekach przeciwpsychotycznych? U niektórych chorych działają w ostrej fazie choroby, zaś u innych zapobiegają nawrotom; u większości pacjentów powodują działania niepożądane; ich wspólną cechą jest modyfikowanie ośrodkowego przekaźnictwa dopaminergicznego; klozapina przewyższa skutecznością inne leki przeciwpsychotyczne. To wszystko jest pewne. Wszystko ponad to (np. wpływ na inne neuroprzekaźniki, wpływ na objawy negatywne, zmiany funkcji poznawczych) stanowi obszar niezgodności, spekulacji, i, można powiedzieć, pewnego chaosu.