Felieton

Zbyt wiele powikłań na jeden lek

Prof. dr hab. med. Dariusz Moczulski

Przewodniczący Rady Naukowej „Diabetologii po Dyplomie”

Kilkukrotnie spotkałem się z opinią, że jedno z powikłań cukrzycy jest istotniejsze od pozostałych. Ostatnio usłyszałem nawet stwierdzenie, że właściwie to najważniejsze w opiece na chorym na cukrzycę jest zmniejszenie śmiertelności z przyczyn sercowo-naczyniowych, bo co z tego, że chory nie ma retinopatii cukrzycowej, gdy umiera na zawał serca. Kiedyś jeden z wykładowców stwierdził nawet, że zaburzenia wzwodu u mężczyzny chorego na cukrzycę są mało istotnym problemem, gdy porównamy je z zawałem serca.

Argumenty takie przytaczają najczęściej osoby zajmujące się tylko jednym wybranym powikłaniem cukrzycy, które tracą szersze spojrzenie na złożoność tej choroby. Pojawiają się one również przy promocji leku hipoglikemizujacego, który akurat zmniejsza ryzyko jednego z powikłań cukrzycy bardziej od pozostałych. Trudno mi się zgodzić z takimi argumentami i uważam je za wyjątkowo nierozważne, a wręcz szkodliwe.