Wywiad z ekspertem

Kończy się era glukocentryczności w leczeniu cukrzycy

O zmianie podejścia do wyrównania glikemii oraz indywidualizacji terapii cukrzycy z prof. dr. hab. med. Januszem Gumprechtem z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Nefrologii w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach rozmawia Ryszard Sterczyński

DpD: Czy potrafimy leczyć oba typy cukrzycy, czy lekarze wykorzystują dostępne terapie?


Prof. Janusz Gumprecht:
Owszem, potrafimy leczyć cukrzycę typu 1 i 2, mamy coraz nowocześniejsze terapie, zarówno leki doustne, jak i te iniekcyjne, nowe insuliny analogowe oraz insuliny biosymilarne, zarówno szybko-, jak i długodziałające, dzięki czemu w leczeniu cukrzycy coraz bardziej zbliżamy się do stanu fizjologicznego.

Oprócz metforminy, która w dalszym ciągu stanowi podstawę leczenia cukrzycy typu 2, dysponujemy terapiami iniekcyjnymi w postaci agonistów GLP-1 oraz nowymi lekami doustnymi, którymi są inhibitory kotransportera sodowo-glukozowego, SGLT-2, czyli tzw. flozyny. Te leki powinny być preferowane jako terapia dodana do metforminy, gdy występuje obciążenie chorobą niedokrwienną serca, niewydolnością serca lub u chorego stwierdzono co najmniej dwa czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego.


DpD: Dotąd uważano, że w leczeniu cukrzycy wystarcza osiągnięcie niskiego stężenia glukozy we krwi. Obecnie odchodzi się od tego glukocentrycznego podejścia. Czym ta zmiana koncepcji terapii jest spowodowana i jakie są jej konsekwencje w praktyce?


J.G.:
Rzeczywiście, jeszcze dekadę temu uważaliśmy, że przy tej chorobie podejście glukoncentryczne zagwarantuje nam sukces w terapii. Byliśmy pewni, że im intensywniej będziemy zmierzać do normoglikemii, tym będzie lepiej dla pacjentów. Jednak po opublikowaniu w 2008 roku dużych badań ACCORD, ADVANCE i VADT, których wyniki były zaskakujące, okazało się, że intensywne leczenie, czyli dążenie do jak najlepszych glikemii, ma sens, ale nie u wszystkich chorych. W końcowych wnioskach stwierdzono, że musimy zwracać uwagę na szereg dodatkowych czynników, indywidualnie określanych dla każdego chorego.


DpD: Na przykład jakich?


J.G.:
Bardzo istotne jest zwracanie uwagi na schorzenia współistniejące, powikłania, jakie niesie ta choroba, czas jej trwania, ryzyko epizodów hipoglikemii. Te czynniki pokazały nam, że nie wszyscy chorzy odnoszą korzyści z dotychczasowego intensywnego leczenia. Dlatego zaczęliśmy podchodzić do terapii indywidualnie, określając zarówno cel, do którego dążymy dla każdego chorego, jak i czas wyznaczony na jego osiągnięcie. Po drugie, zaczęliśmy leczyć wielokierunkowo.


DpD: To znaczy?


J.G.:
Dążymy nie tylko do obniżenia stężenia glukozy we krwi. W oparciu o wyniki badania STENO zaczęliśmy jednoczasowo podawać chorym różne leki, które wpływają na układ sercowo-naczyniowy. Są to przede wszystkim statyny, inhibitory enzymu konwertującego angiotensynę, ale również leki wpływające na reologię krwi, czyli kwas acetylosalicylowy.