Dostęp Otwarty

Rehabilitacja neurologiczna

Sala Doświadczania Świata w integracji sensorycznej

Prof. nadzw. dr hab. med. Małgorzata Łukowicz1

Mgr Grażyna Graff2

Opracowała Monika Stelmach

1Zastępca kierownika Kliniki Neurologii, Epileptologii i Rehabilitacji Pediatrycznej, kierownik Oddziału Rehabilitacji Neurologicznej Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie

2Oddział Rehabilitacji Neurologicznej Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie, Pracownia Integracji Sensorycznej

Small malgorzata lukowicz opt

Prof. nadzw. dr hab. med. Małgorzata Łukowicz

Small grazyna graff opt

Mgr Grażyna Graff

Snoezelen (z holenderskiego: snuffelen, czyli węszyć, oraz doezelen, czyli drzemać) to metoda terapeutyczna polegająca na niedyrektywnej stymulacji polisensorycznej. Została opracowana w Holandii w latach 70. do pracy z ludźmi głęboko upośledzonymi lub z wielorakimi niepełnosprawnościami, z którymi kontakt był bardzo utrudniony bądź wręcz niemożliwy. W tym celu utworzono specjalnie wyposażone sale, gdzie stworzono warunki do odbierania różnych bodźców, co miało na celu usprawnienie pracy mózgu oraz nawiązanie kontaktu.

Przestrzeń do zadań specjalnych

Obecnie metoda stosowana jest na całym świecie, również pod nazwą Multi Sensory Environment (MSE). W Polsce powszechnie przyjęło się określenie Sala Doświadczania Świata.

Jedna z pierwszych Sal Doświadczania Świata (właściwie namiot aktywności) powstała w 1978 roku w ośrodku dla upośledzonych umysłowo De Hartenberg. Zorganizowano tam rodzaj namiotu, ściany i dach zrobiono z nieprzemakalnego płótna, a korytarze i drogi z czarnej folii. Używano dźwięków, światła, balonów, siana, wody, poduszek i pluszowych zabawek.

Dzisiejsze sale są nowoczesnymi miejscami rehabilitacji, w niczym nieprzypominającymi tych pierwszych. Wyposażenie może się różnić i mogą się w niej znaleźć takie sprzęty jak: łóżko wodne, projektor kolorów i obrazów, suchy basen, lustrzany domek, lampa UV z elementami świetlnymi, światłowody, platforma świetlno-dźwiękowa, tor świetlno-dźwiękowy lub dodatkowo z tablicą kurantów, kolumny wodne, lampa błyskowa, urządzenie do robienia baniek mydlanych, emiter zapachów, ścieżka fakturowa, lampa lustrzana, poduszki dotykowe i inne.

Niezależnie od ilości sprzętu przestrzeń powinna być urządzona w sposób harmonijny i wyważony, tak żeby stworzyć świat przyjazny, relaksujący, pozwalający skupić się na wybranych elementach, dający możliwość pracy w wybranym tempie oraz powtarzalności. W pomieszczeniu istotna jest także redukcja bodźców zewnętrznych zakłócających postrzeganie, np. hałas, niewłaściwe oświetlenie. Na bazie Sal Doświadczania Świata tworzy się zestawy przenośne wykorzystywane w terapii osób niechodzących, np. pacjentów po urazach czaszkowo-mózgowych podłączonych do aparatury. W ten sposób rehabilitację można prowadzić przy łóżku chorego.

Jedna sala, wiele scenariuszy

Chociaż metoda Snoezelen jako odrębna praktyka nie doczekała się pełnej analizy naukowej, to stymulacja sensoryczna jest dziś stałym elementem rehabilitacji neuropsychologicznej chorych po urazach mózgu. W latach 60. XX wieku dr A. Jean Ayres, psycholog, terapeuta zajęciowy z Instytutu Badań Mózgu Uniwersytetu w Los Angeles, sformułowała teorię dysfunkcji integracji sensorycznej, która następnie została potwierdzona licznymi badaniami. Stała się podstawą terapii sensorycznej. W IPCZD Snoezelen stanowi jedno z narzędzi aktywizowania obszarów asocjacyjnych mózgu. Metoda ta polega na multifunkcjonalnym oddziaływaniu na zmysły za pomocą nieinwazyjnych bodźców sensorycznych: wizualnych, słuchowych, czuciowych, wibracyjnych, kinestetycznych i proprioceptycznych, zapachowych i ewentualnie smakowych. Działają one na poszczególne obszary percepcyjne rozluźniająco oraz aktywizująco. Poprawia się planowanie motoryczne, motoryka mała (zakres ruchu, siła mięśniowa, chwyty), motoryka duża (stabilizacja centralna, równowaga, koordynacja, lokomocja), koordynacja wzrokowo-ruchowa, czucie głębokie.

Najważniejszymi systemami sensorycznymi są system przedsionkowy, proprioceptywny i dotykowy. Zaczynają one pracować bardzo wcześnie, jeszcze w okresie prenatalnym. Ich prawidłowe funkcjonowanie wpływa na pracę pozostałych zmysłów, przyczynia się do rozwoju napięcia mięśniowego, koordynacji ruchowej, reakcji równoważnych, ruchów oczu oraz świadomości ciała. Dlatego integracja sensoryczna oddziałuje nie tylko na osoby z głębokim upośledzeniem, lecz także na inne grupy pacjentów, m.in. z zaburzeniami psychicznymi w różnym stopniu, z autyzmem, dzieci z problemami wychowawczymi i problemami zachowania, seniorów sprawnych poznawczo lub z demencją, pacjentów z przewlekłymi chorobami somatycznymi, z niepełnosprawnością fizyczną, po urazach, onkologicznych oraz osoby żyjące lub pracujące w nadmiernym stresie.

Zmysły mogą być angażowane wybranymi urządzeniami, można również koncentrować się na doznaniach, np. tylko bodźce dotykowe. Nie ma też jednego scenariusza zajęć.

Trzy modele postępowania terapeutycznego w zależności od możliwości komunikacji z pacjentem, stanu zdrowia oraz jego potrzeb:

1. Rehabilitant kieruje pacjentem, ponieważ stan jego zdrowia uniemożliwia samodzielne podejmowanie decyzji przez pacjenta, kontakt z nim jest niemożliwy.

2. Terapeuta modyfikuje przebieg sesji, obserwując reakcje pacjenta.

3. Rehabilitant przyjmuje pozycję drugoplanową, to pacjent decyduje, czego potrzebuje.

Niebezpieczeństwo przestymulowania

Szczególnej uwagi wymagają dzieci z zaburzeniami sensorycznymi systemu przedsionkowego, percepcji, nadwrażliwością, podwrażliwością, nadpobudliwe, agresywne, nieradzące sobie z pohamowaniem emocji. Dlatego w tych przypadkach należy rozważyć zasadność rehabilitacji w sali. Niedostymulowanie jest niewłaściwe, terapia ma bowiem na celu znormalizowanie bodźców, ale przestymulowanie jest w tych przypadkach równie niebezpieczne. Dlatego zazwyczaj terapia prowadzona jest: pacjent-terapeuta, ponieważ inne dziecko w sali może dostarczać niepotrzebnych bodźców.

W IPCZD wprowadzono zasadę, że dziecko z zaburzeniami sensorycznymi w SDŚ przebywa nie częściej niż raz w tygodniu. Do Snoezelen nie kwalifikują się dzieci, dla których może okazać się ryzykowna nawet niewielka dodatkowa stymulacja. Dlatego zanim terapeuta zadecyduje o zastosowaniu metody, powinien mieć diagnozę dziecka oraz znać jego problemy. Ryzyko przestymulowania jest najczęściej podnoszonym argumentem sceptyków metody.