Dostęp Otwarty

Profilaktyka

Kardioprotekcyjne działanie wina

O francuskim paradoksie i wpływie polifenoli z dr n. med. Magdaleną Kosydar-Piechną, kardiologiem z Instytutu Kardiologii w Warszawie, rozmawia Ryszard Sterczyński

Small kosydar piechna ww002  opt

dr n. med. Magdalena Kosydar-Piechna

MT: Alkohol to wysokoenergetyczna substancja, pozbawiona funkcji odżywczych, ale wśród lekarzy i naukowców ma nie tylko przeciwników, ale i przynajmniej częściowych zwolenników. Dlaczego?


DR MAGDALENA KOSYDAR-PIECHNA:
Lekarze różnych specjalności mają różne spojrzenie na alkohol i związane z nim zagrożenia, np. gastroenterolodzy są jego przeciwnikami, ponieważ jest to jedna z bardziej toksycznych substancji, uszkadzających m.in. wątrobę. Wiemy też, że nadużywanie alkoholu związane jest ze zwiększonym ryzykiem występowania niektórych nowotworów, np. raka piersi, marskości wątroby (Di Castelnuovo i in., 2010). Zwiększone spożycie alkoholu powyżej dziennych dawek zalecanych może zwiększać ryzyko wystąpienia chorób serca, nadciśnienia tętniczego, udaru mózgu, otyłości, hipertriglicerydemii, neurodegeneracyjnych zmian w mózgu, zaburzeń depresyjnych, osłabienia kości, samobójstw, urazów i wpływa na wzrost ogólnej śmiertelności (Saremi i Arora, 2008).


MT: A z kardiologicznego punktu widzenia?


M.K.-P.:
Wszyscy lekarze, także kardiolodzy, podchodzą do alkoholu z bardzo dużą rezerwą. Mimo że chcę mówić o korzyściach płynących ze spożywania umiarkowanych ilości alkoholu, to generalnie nie zachęcamy osób niepijących, aby zaczynały spożywać alkohol z powodów zdrowotnych, w celu ochrony serca. Nie tędy droga. Znamy wiele innych mechanizmów o udowodnionym działaniu kardioprotekcyjnym, zmniejszających ryzyko wystąpienia zawału serca i sprzyjających redukcji śmiertelności. Jest to przede wszystkim regularny wysiłek fizyczny, odpowiednia dieta, normalizacja wagi ciała. Dlatego spożywanie nawet umiarkowanych ilości alkoholu nie znajduje się obecnie w zaleceniach, które ordynujemy pacjentom niepijącym alkoholu. To, o czym będziemy mówili, jest skierowane do osób już spożywających alkohol. Chodzi o to, aby pokazać, jakie jego ilości spożywane dziennie są bezpieczne i jakie rodzaje alkoholi preferować.


MT: Jakie dawki zaleca się pacjentom pijącym i który rodzaj alkoholu jest dla nich najlepszy?


M.K.-P.:
Według najnowszych zaleceń Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego z 2012 roku, które obowiązują również Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, dzienne spożycie alkoholu w przeliczeniu na 100-proc. etanol nie powinno przekraczać 20 g dla mężczyzn i 10 g dla kobiet. Jest to tak zwane umiarkowane spożycie. Przeliczając, jeżeli wódka ma 40 proc. alkoholu etylowego, to w 100 ml jest 40 g alkoholu, czyli 50 ml wódki jest to dawka dzienna dla mężczyzny, a 25 ml dla kobiety. Jeżeli chodzi o wino, na przykład 12-proc. – dzienna dawka dla mężczyzny nie powinna przekraczać 166 ml, a dla kobiety połowę tego. Średni kieliszek do wina ma objętość około 150 ml.


MT: Czy to prawda, że najlepsze działanie kardioprotekcyjne ma czerwone wino?


M.K.-P.:
Przegląd wielu badań obserwacyjnych i randomizowanych, w których porównywano różne alkohole: wódkę, wino, piwo, whisky i ich wpływ na organizm człowieka, wykazał, że największe korzyści przynosi spożywanie czerwonego wina.


MT: Czyli potwierdził się tzw. francuski paradoks?


M.K.-P.:
Wszystkie badania dotyczące korzystnego wpływu czerwonego wina rozpoczęły się od tzw. paradoksu francuskiego. Został on przedstawiony 20 lat temu i wykazywał relatywnie niską częstość występowania chorób układu sercowo-naczyniowego (CVD) i śmiertelności z ich przyczyny w populacji francuskiej, mimo jednoczesnego wysokiego spożycia tłuszczów nasyconych. Zjawisko to zostało przypisane nie samemu spożywaniu alkoholu, ale przede wszystkim spożyciu wina, a efekt był zauważalny, mimo że poziomy cholesterolu HDL we krwi w populacji francuskiej nie odbiegały od stężeń obserwowanych w innych krajach o wyższej częstości występowania CVD (Renaud i de Lorgeril, 1992). Już wcześniej pojawiały się badania epidemiologiczne, świadczące o tym, że spożywanie alkoholu w małych ilościach zmniejsza ryzyko wystąpienia CVD. Od tego czasu na całym świecie przeprowadzono wiele badań, oceniających wpływ różnych rodzajów alkoholi i spośród nich to właśnie dla czerwonego wina wykazano najsilniejsze działanie kardioprotekcyjne. Aby wytłumaczyć to zjawisko, skupiono się na zawartości w czerwonym winie tzw. polifenoli, czyli substancji z grupy antyoksydantów, które miały wykazywać działanie kardioprotekcyjne.


MT: Czy można powiedzieć, że wino z konkretnego szczepu zawiera najwięcej polifenoli i najkorzystniej działa na serce?


M.K.-P.:
Pojawiały się pojedyncze doniesienia na temat wyższości pewnych szczepów czerwonego wina nad innymi, prawdopodobnie związane z większą zawartością polifenoli. Jednak w dużych badaniach oceniano wpływ ogólnie pojętego czerwonego wina na ryzyko wystąpienia CVD. Poza tym nie wydaje się zaleceń co do wyższości pewnych szczepów nad innymi, opartych na pojedynczych badaniach, ponieważ nie miałoby to cech wiarygodności opartej na faktach.


MT: Co pozytywnego dzieje się w tętnicach u osób pijących umiarkowane dawki np. czerwonego wina?


M.K.-P.:
Ogólnie stwierdzono, że umiarkowane spożycie alkoholu zmniejsza częstość występowania CVD, w tym zawałów serca oraz udarów niedokrwiennych. Zależność ta ma jednak kształt tzw. krzywej J, to znaczy gdy przekraczamy zalecane dawki dzienne, wraz ze wzrostem spożywanego alkoholu wzrasta ryzyko zawału czy udaru niedokrwiennego. U podłoża tych chorób leży rozwijająca się miażdżyca tętnic. Kluczem do jej rozwoju jest pojawienie się w fazie początkowej dysfunkcji śródbłonka tętnic. Tymczasem wykazano, że polifenole zawarte w czerwonym winie poprawiają funkcje śródbłonka, zwiększając wydzielanie tlenku azotu, a zmniejszając wydzielanie substancji naczyniokurczących. Kolejnym korzystnym efektem jest zmniejszanie stresu oksydacyjnego i efekt przeciwzapalny wyrażający się np. w obniżaniu poziomu białka C-reaktywnego (hsCRP). W kolejnym etapie powodują również zmniejszone wydzielanie molekuł adhezyjnych odpowiedzialnych za zapoczątkowanie tworzenia się blaszek miażdżycowych. Ponadto polifenole wykazują działanie antykoagulacyjne, zmniejszają agregację płytek krwi, a poprawiają fibrynolizę (Toth i wsp., 2012). Spożycie czerwonego wina w umiarkowanych ilościach wiązało się również ze zmniejszeniem stężenia fibrynogenu we krwi (Estruch i wsp. 2011).

Najszerzej opisanym efektem umiarkowanego spożywania alkoholu jest wzrost stężenia frakcji HDL cholesterolu. (Brien i wsp., 2011). Natomiast wpływ spożycia umiarkowanych ilości alkoholu na stężenie LDL cholesterolu czy triglicerydów jest nadal dyskutowany. W przypadku triglicerydów obserwujemy tu również krzywą J, tzn. wraz ze wzrostem spożycia alkoholu ponad zalecane dawki dzienne, stężenie triglicerydów wzrasta wprost proporcjonalnie do tego spożycia. Zresztą należy tu przypomnieć, że wszystkie korzystne działania spożywania umiarkowanych ilości alkoholu odnoszą się jedynie do ilości zalecanej dziennie. Zwiększone spożycie alkoholu wiąże się z odwróceniem tych korzystnych efektów, pogarsza funkcję śródbłonka, nasila stres oksydacyjny.


MT: Mówimy o korzystnym działaniu umiarkowanego spożywania alkoholu, ale są naukowcy, którzy dowodzą, że spożywanie nawet niewielkich jego dawek wiąże się z częstszym występowaniem nadciśnienia tętniczego.


M.K.-P.:
Nie jest to do końca prawda. Rzeczywiście ryzyko wystąpienia nadciśnienia jest wprost proporcjonalne do dziennej dawki spożywanego alkoholu. Nie wykazano natomiast, żeby umiarkowane dzienne spożycie alkoholu wykazywało jakikolwiek – korzystny albo niekorzystny – wpływ na ciśnienie tętnicze.


MT: A jaki jest związek spożycia alkoholu z wystąpieniem cukrzycy?


M.K.-P.:
Dwie metaanalizy (Koppes i wsp., 2005; Baliunas i wsp., 2009) zwróciły uwagę, że spożywanie alkoholu może chronić przed wystąpieniem cukrzycy typu 2, jeżeli jest on spożywany w umiarkowanych ilościach w porównaniu z osobami niepijącymi i nadużywającymi alkoholu. Ten korzystny efekt był związany z poprawą wrażliwości na insulinę i zmniejszeniem stężenia insuliny w surowicy. Ten efekt został potwierdzony w kilku randomizowanych badaniach (Chiva-Blanch i wsp., 2012 a; Chiva-Blanch i wsp., 2012 b; Kim i wsp., 2009; Napoli i wsp., 2005), w których wykazano korzystny wpływ czerwonego wina na insulinowrażliwość. Inne badania jednak tego nie potwierdziły (Sierksma i in., 2004; Beulens i in., 2006). Dlatego, podsumowując można powiedzieć, że kilka randomizowanych badań potwierdziło wpływ spożywania czerwonego wina na insulinowrażliwość.