E.K.B.:
Ani czas, ani możliwości mojej poradni nie są wystarczające, by móc zbadać wszystkich. Najważniejsze, żeby zrobić to, co jest możliwe. Jeżeli nie popełniamy błędu zaniedbania, jeżeli nie mamy sobie nic do zarzucenia, to taką porażkę znosi się znacznie lepiej. Natomiast na pewno nie do wybaczenia jest błąd związany z niedopatrzeniem. Gdy nasze działanie kończy się niepowodzeniem, zawsze mogę liczyć na wsparcie mojego męża, choć staram się nie przenosić problemów z pracy do życia rodzinnego. Wszystkie sprawy zawodowe omawiamy tu, w gabinetach Instytutu Kardiologii. Patrząc wstecz na minione lata, muszę przyznać, że czuję się spełniona. Mam wspaniałą rodzinę: dzieci i wnuczki. Mam też satysfakcję z wykonywanego zawodu i cieszę się, bo niedawno Rada Naukowa Instytutu Kardiologii wystąpiła o przyznanie mi tytułu profesora. To był bardzo ważny dzień w moim życiu.