Streszczenie
W umiejętnie opracowanym z punktu widzenia prawa dokumencie American College of Obstetricians and Gynecologists (ACOG) opisano „wymagania, które muszą być spełnione, aby różne metody indukcji porodu były stosowane bezpiecznie”, ale jednocześnie zawarte informacje nie uwzględniają stanu współczesnej wiedzy położniczej na temat matczyno-płodowych uwarunkowań wszczęcia porodu. Słusznie uznano, że „przebudowa szyjki macicy stanowi element normalnego porodu mający dla niego kluczowe znaczenie”. Przytacza się zmodyfikowaną w 1964 r. przez E.H. Bishopa skalę podatności szyjki macicy do indukcji porodu bez właściwego uwzględniania indywidualnego terminu urodzenia dziecka, którego układy krążenia krwi i oddechowy przez ostatnie dni ciąży przystosowują się do rozpoczęcia oddychania równolegle ze zmianami w szyjce macicy i ze wzrostem wrażliwości macicy na oksytocynę. Niestety, pominięto zupełnie prognostyczne testy wrażliwości skurczowej macicy na oksytocynę i prostaglandyny oraz przedporodową ocenę stopnia dojrzałości płodowej dziecka do samodzielnego życia. To właśnie ma także decydujące znaczenie dla fizjologicznego zakończenia ciąży. Nic przecież nie może usprawiedliwiać faktu, że aż „ponad 22% ciężarnych w Stanach Zjednoczonych jest poddawanych indukcji porodu”. Te kilkakrotnie zawyżone odsetki wynikają z rozpowszechnienia w Stanach Zjednoczonych błędnie zaprogramowanego ultrasonograficznego wyznaczania statystycznego, a nie indywidualnego, terminu porodu, co od 1990 roku przyczynia się do zwiększenia częstości operacyjnych porodów na świecie. W wytycznych docenia się znaczenie monitorowania czynności serca płodu i skurczów macicy, ale celowość kontynuacji indukcji opiera wyłącznie na podatności szyjki macicy na stymulację. Niestety, zupełnie zaniedbuje się prognostyczne znaczenie pierwszych kardiotokograficznych zapisów częstości i rodzajów skurczów macicy. Natomiast za kryteria konieczne do zastosowania metod przyspieszających dojrzewanie szyjki macicy uznaje się wiek ciążowy i potencjalne ryzyko dla matki i płodu, niestety bez bliższego objaśnienia tego ostatniego zagadnienia.