Streszczenie

Internet zmienił ten scenariusz. Sieć oferuje praktycznie nieograniczoną ilość informacji. Każdy może teraz odwiedzić liczne portale, które informują i kształcą także lekarzy. Popularne wyszukiwarki, takie jak Google i Yahoo!, kierują na portale, poprzez które można uzyskać dostęp do pierwotnych danych opublikowanych w czasopismach naukowych, jak również do krytycznych analiz badań, slajdów z prezentacji przypadków klinicznych dla lekarzy i studentów, nagrań wideo zabiegów chirurgicznych oraz wytycznych opublikowanych przez towarzystwa naukowe. Informacje docierające do pacjentów zwielokrotniły się w sposób niekontrolowany, w miarę jak zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu fora i blogi wypełnione opisami własnych doświadczeń internautów. Pacjenci często napotykają sprzeczne rady i opinie.
 Oczywiście dostęp do pełnego zakresu opinii i poglądów może być pomocny. „Dzięki niech będą Bogu za internet” – stwierdził nasz przyjaciel, u którego rozpoznano raka prostaty. Otrzymał wyniki biopsji od urologa, który zaproponował wykonanie prostatektomii w ciągu 10 dni. Obawiając się nietrzymania moczu i impotencji, nasz przyjaciel wyszukał w sieci informacje na temat wyników leczenia innymi metodami. Umówił się na wizytę z radioterapeutą, który objaśnił mu ryzyko i korzyści związane z zastosowaniem radioaktywnych implantów w porównaniu z zewnętrznym napromienianiem, oraz spotkał się z onkologiem, z którym rozważał argumenty „za” i „przeciw” strategii „czujnego czekania” (watchful waiting). Nasz przyjaciel powiedział: „Wciąż o tym myślę. I coraz więcej czytam w internecie”.
 Wielu pacjentów nie radzi sobie jednak tak dobrze. Pewna kobieta, u której ostatnio rozpoznano tocznia, powiedziała nam: „Ja naprawdę nie chcę czytać tego, co jest w internecie, ale nie mogę się powstrzymać”. Jej stan jest obecnie stabilny, ale ona wciąż koncentruje się na najgorszych możliwych powikłaniach choroby, jak np. zapalenie naczyń mózgowych. Chociaż lekarz udzielił jej szczegółowych informacji, ona nie może oprzeć się pokusie poszukiwania w sieci nowych danych i różnych historii pacjentów. „Trudno jest zrozumieć, co to wszystko znaczy dla mojego przypadku – powiedziała. – Połowa wejść do sieci kończy się moim przerażeniem”.
 Pacjenci cierpiący na choroby, dla których nie opracowano skutecznego schematu leczenia, odwiedzają fora oraz strony internetowe, na których mogą znaleźć nieprawdziwe teorie, np. zapewnienia, że diety makrobiotyczne leczą agresywnego chłoniaka, że AIDS może być leczony tlenem w komorach hiperbarycznych, że oset mleczny leczy przewlekłe zapalenie wątroby, i mnóstwo innych fałszywych stwierdzeń. Są one łatwo i szybko rozpowszechniane w internecie: kiedy użytkownik wchodzi na stronę, która podaje plotkę jako prawdziwą informację, hiperłącza kierują go do kolejnych stron, które ją potwierdzają. Informacje są odbierane jako wiarygodne tylko dlatego, że pojawiają się na ekranie komputera. Czasami lekarze znajdują się w trudnej sytuacji, usiłując powstrzymać zdesperowanych i podatnych na sugestie pacjentów przed wiarą w fałszywe świadectwa. Kiedy próbują przeciwstawić się internetowym plotkom, czasami mogą być odbierani jako ograniczeni intelektualnie, lekceważący lub niezaznajomieni z nowymi metodami leczenia.

Pełny tekst artykułu

Artykuł archiwalny w formacie PDF

Otwórz PDF (100 KB)