Streszczenie
Pojęcie depresji w kontekście cywilizacyjno-kulturowym
Dla lekarza depresja to po prostu choroba, jedna z wielu, mająca swoje odmienności, ale przecież nie w większym stopniu niż choćby zapalenie trzustki w porównaniu z próchnicą zębów. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że w odbiorze społecznym depresja jest pojęciem znacznie szerszym. Na przełomie XX i XXI wieku słowo „depresja” zrobiło ogromną i nieco zaskakującą, przynajmniej na pierwszy rzut oka, karierę. Oczywiście nie chodzi o samo słowo, równie miłe i dźwięczne jak wszystkie inne słowa, ale o treści, które ze sobą niesie, czyli precyzyjnie rzecz biorąc o pojęcie (desygnat) depresji. Problem polega na tym, że wielka kariera pojęcia „depresja” sprawiło, że stało się tak pojemne, iż wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy depresja oznacza coś konkretnego, czy też, jak napisał niedawno redaktor naczelny pisma Medical Hypotheses Bruce G. Charlton, można obecnie w ten sposób określić „dowolny rodzaj dyskomfortu”.
Przez wiele lat z zapałem, jak teraz myślę godnym lepszej sprawy, zwalczałem stosowanie pojęcia depresja do różnego rodzaju egzystencjalnych chandr zgłaszanych przez różnych „celebrytów” (nie lubię tego słowa, ale też nie lubię pojęcia, które się za nim kryje – nie chodzi przecież o osoby naprawdę sławne, ale o takie, które bardzo chcą być sławne). Nie ma prawie numeru ilustrowanego pisma, przynajmniej sądząc po spisach treści, bo do środka zwykle nie zaglądam, w którym jakaś znana osoba nie zwierzałaby się „intymnie i ekskluzywnie” z posiadania jakiejś depresji. Zawsze uważałem, że jest to nie fair w stosunku do osób, które naprawdę chorują i cierpią i że jest to nadużywanie dużego słowa do małych rzeczy. Po dłuższym zastanowieniu, problem ciągnie się przecież od lat, uznałem jednak, że skoro tyle osób z takim uporem powtarza „mam depresję, mam depresję, miałem depresję, wszyscy mamy depresję, kiedy dopada mnie depresja” itd., to musi być jakaś przyczyna tego stanu rzeczy. Przecież wspomniane gwiazdy we wspomnianych pismach nie twierdzą z uporem „mam hemoroidy, mam reumatyzm, mam trądzik”, czy też nie przyznają się entuzjastycznie do jakiejś innej choroby. Powstaje więc istotne pytanie, które powinno pomóc w umiejscowieniu pojęcia depresja, jakie są przyczyny tej popularności?