Dostęp Otwarty

Stomatologia interdyscyplinarna

Choroby miazgi i zapalenia przyzębia a choroby ogólnoustrojowe

Lek. dent. Tomasz Olek1, 2, 3

Lek. dent. Jakub Chmiel3

Lek. dent. Aleksandra Duniewska-Olek3

1Studium Doktoranckie, Wydział Lekarsko-Dentystyczny w Zabrzu, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, kierownik: prof. dr hab. med. Bogna Drozdzowska
2Katedra i Zakład Stomatologii Zachowawczej z Endodoncją, Wydział Lekarsko-Dentystyczny w Zabrzu, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, kierownik: prof. dr hab. med. Marta Tanasiewicz
3Centrum Stomatologii OLMEDICAL, Częstochowa

Small olek tomasz 020 x opt

Lek. dent. Tomasz Olek

Small jakub chmiel opt

Lek. dent. Jakub Chmiel

Small aleksandra duniewska o opt

Lek. dent. Aleksandra Duniewska-Olek

Zakażenia w jamie ustnej mogą przyczyniać się do rozwoju chorób w innych narządach, nawet bardzo odległych od ogniska pierwotnego

Obowiązkiem każdego lekarza i lekarza dentysty jest udzielenie pomocy pacjentom, zgodnej z najnowszymi zaleceniami i stanem wiedzy. Badanie podmiotowe i przedmiotowe pacjenta jest często przeprowadzane w sposób niedbały, co utrudnia diagnozę i wdrożenie odpowiedniego leczenia. Organizm pacjenta powinien być traktowany jako całość, a lekarz powinien mieć wiedzę na temat wpływu różnych chorób na inne narządy. Nie można lekceważyć złego stanu jamy ustnej, ponieważ to właśnie ta okolica naszego ciała jest zasiedlona przez miliony patogennych szczepów bakterii, które mogą indukować choroby i stany zapalne innych miejsc w organizmie człowieka. Odpowiednia diagnoza oraz współpraca między lekarzami różnych specjalności pozwala na wdrożenie odpowiedniego leczenia.

Zakażeniem ogniskowym nazywamy uogólniony odczyn powstający i rozwijający się w powiązaniu ze zmianą zapalno-bakteryjną zlokalizowaną w małej przestrzeni – ognisku pierwotnym.

Źródłem zakażenia ogniskowego są bakterie znajdujące się w układzie moczowym, przewodach żółciowych, przydatkach i przede wszystkim w obszarze głowy, która jest ogniskiem pierwotnym 90 proc. zakażeń odogniskowych.[1]

Za potencjalne ogniska zakażenia w jamie ustnej uważa się:

  • zęby z martwą miazgą lub zęby zgorzelinowe,
  • zęby nieprawidłowo i prawidłowo przeleczone endodontycznie,
  • zęby zawierające w kanałach miazgę zmumifikowaną (po dewitalizacji miazgi),
  • ropnie okołowierzchołkowe,
  • ropnie przyzębne,
  • głębokie kieszonki kostne (powyżej 6 mm),
  • przewlekłe stany zapalne tkanek okołowierzchołkowych,
  • stany po nieprawidłowo wykonanej resekcji wierzchołka korzenia zęba,
  • pozostawione korzenie zębów,
  • przewlekłe zapalenia kości,
  • przewlekłe patologiczne procesy w tkankach przyzębia,
  • zęby zatrzymane,
  • ciała obce (odłamki metali, złamane narzędzia, wszczepy),
  • owrzodzenia błony śluzowej.[2]

Wpływ zakażenia jamy ustnej na choroby innych narządów

Ogniska zakażenia w jamie ustnej mogą przyczyniać się do rozwoju chorób w innych narządach, nawet bardzo odległych od ogniska pierwotnego. Badania naukowe licznych autorów potwierdzają teorię zakażenia odogniskowego. Najczęściej w piśmiennictwie można znaleźć powiązania z chorobami układu krwionośnego.

Jak powstała teoria zakażenia ogniskowego

Już w czasach starożytnych zauważono związek pomiędzy chorobami zlokalizowanymi w obrębie jamy ustnej a chorobami ogólnoustrojowymi. Hipokrates (460-377 rok p.n.e) uważał, że wyleczył pacjenta z reumatyzmu dzięki usunięciu zęba zgorzelinowego.[3] Pod koniec XIX wieku rozpoczęła się burzliwa dyskusja dotycząca teorii zakażenia ogniskowego. W swojej książce pt. „Mikroorganizmy ludzkiej jamy ustnej” Miller szczegółowo omawia choroby ogólne wywołane połykaniem i wdychaniem bakterii zlokalizowanych w jamie ustnej. Profesor w swojej książce porusza również wpływ stanu zapalnego dziąseł, utrudnionego wyrzynania zębów oraz „ropocieku zębodołowego” na ogólny stan zdrowia. Jednakże praca Millera nie wzbudziła większego zainteresowania zarówno wśród lekarzy medycyny, jak i dentystów. Dopiero wygłoszony przez Huntera wykład „The role of sepsis and antisepsis in medicine” zwrócił uwagę całego świata medycznego na problem zakażenia ogniskowego. Wielu amerykańskich dentystów było oburzonych, kiedy Hunter określił złote wypełnienia, złote korony i mosty jako mauzolea na masach infekcyjnych. Jednakże jego wystąpienie było poparte wieloma historiami chorób pacjentów, u których po usunięciu mostów i martwych zębów doszło do znacznej poprawy ogólnego stanu zdrowia lub wyleczenia.

Powyższe wydarzenie oraz śmierć w 1919 roku byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Theodore’a Roosevelta na skutek ogólnej infekcji organizmu pochodzenia zębowego spowodowały w społeczeństwie amerykańskim masowe usuwanie zębów pozbawionych żywej miazgi. Wykonywano wtedy orgy of extractions, a okres trwający do końca lat 30. XX wieku nazywano niekiedy „erą ekstrakcji”. W tamtym czasie szkoły dentystyczne przestały uczyć endodoncji, a o dentystach, którzy podejmowali się terapii endodontycznej, mówiono „almost criminal”. Ówczesne książki medyczne zalecały usilne poszukiwanie oraz usuwanie ognisk zakażenia. Wielu dentystów wykonywało bez zastanowienia ekstrakcję wszystkich martwych i podejrzanych zębów, a tzw. ekstremiści propagowali dla pewności usunięcie wszystkich zębów. Dopiero w drugiej połowie XX wieku zaczęto zaprzeczać teorii infekcji ogniskowej.

Układ oddechowy

Scannapieco[4] opisał patomechanizm zakażenia odogniskowego w układzie oddechowym spowodowanym ogniskiem pierwotnym w jamie ustnej. Według niego można wyróżnić trzy mechanizmy wiążące choroby w układzie oddechowym z chorobami jamy ustnej:

1. Aspiracja patogenów jamy ustnej (takich jak Porphyromonas gingivalis, Actinobacillus actinomycetemcomitans) do płuc.

2. Choroby przyzębia – związane z nimi enzymy w ślinie mogą modyfikować błonę śluzową w układzie oddechowym, ułatwiając kolonizację i adhezję patogenom układu oddechowego, które są aspirowane do płuc.

3. Cytokiny pochodzące z tkanek przyzębia mogą zmienić nabłonek oddechowy, przyczyniając się do zakażenia patogenami układu oddechowego.


Według Scannapieco działania poprawiające higienę jamy ustnej takie jak szczotkowanie zębów, płukanie jamy ustnej środkami odkażającymi czy stosowanie antybiotyków zredukowały incydenty szpitalnego zapalenia płuc do 40 proc.[4]